Przejdź do treści

Diabeł przyszedł wraz z Kościołem. Wcześniej Słowianie nie znali tego słowa

Słowo „diabeł” nie jest prasłowiańskie. Do polszczyzny przyszło wraz z chrześcijaństwem, przez łacinę i grekę. Nie znaczy to jednak, że wcześniejsi Słowianie nie znali złych duchów.

Diabeł przyszedł wraz z Kościołem. Wcześniej Słowianie nie znali tego słowa

Ten tekst należy do przewodnika: Demonologia słowiańska.

Czy dawni Słowianie znali diabła? Najkrótsza odpowiedź brzmi: nie w chrześcijańskim sensie tego słowa. Sam termin „diabeł” pojawił się w języku polskim dopiero wraz z chrześcijaństwem i językiem Kościoła. Nie był rodzimą, prasłowiańską nazwą istoty nadprzyrodzonej. To jednak nie oznacza, że przed chrztem nie istniały wyobrażenia złych duchów, demonów, istot szkodzących człowiekowi albo sił nieczystych. Istniały, ale należały do innego świata pojęć.

Słowo „diabeł” ma bardzo wyraźną drogę językową. Staropolskie formy, takie jak „dyjabeł”, łączy się ze staroczeskim „diábel”, łacińskim „diabolus” i greckim „diábolos”. Greckie słowo oznaczało pierwotnie oszczercę albo oskarżyciela. Dopiero w tradycji biblijnej i chrześcijańskiej stało się jedną z nazw przeciwnika Boga, kusiciela i upadłego anioła. Taką etymologię podaje m.in. Wikisłownik, zestawiając polskie „diabeł” właśnie z greckim „diábolos” przez łacinę i staroczeskie pośrednictwo.

To rozróżnienie jest ważne, bo w popularnych rozmowach często miesza się dwie rzeczy: słowo i wyobrażenie. Jeśli pytamy, czy Słowianie znali słowo „diabeł”, odpowiedź brzmi: nie, bo to termin związany z chrześcijaństwem. Jeśli pytamy, czy znali złe duchy, istoty groźne, demony choroby, lasu, wody, nocy albo opętania, odpowiedź jest zupełnie inna. Świat przedchrześcijańskich wierzeń nie był światem bez demonów. Był raczej światem, w którym nie istniała jeszcze chrześcijańska figura jednego wielkiego przeciwnika Boga.

W starszej słowiańskiej warstwie językowej ważniejsze od „diabła” były takie słowa jak „czart” i „bies”. „Czart” jest wyrazem prasłowiańskim. Dydaktyczny słownik etymologiczno-historyczny języka polskiego Uniwersytetu Warszawskiego wywodzi go od prasłowiańskiego „čŕ̥tъ” i podaje znaczenia związane z demonem, diabłem, szatanem i złym duchem. Co istotne, najstarsze polskie poświadczenia tego słowa sięgają XV wieku, ale sama forma jest odziedziczona ze wspólnoty słowiańskiej.

Podobnie ciekawy jest „bies”. Aleksander Brückner w „Słowniku etymologicznym języka polskiego” pisał o nim jako o prasłowiańskiej nazwie czarta. Zwracał też uwagę, że w polszczyźnie słowo to miało skomplikowaną historię i w pewnym momencie było kojarzone mocno z Rusią. W ujęciu słownikowym „bies” funkcjonuje jako zły duch, demon, istota bliska późniejszemu diabłu, ale nie musi być z nim pierwotnie tożsamy.

I właśnie tu widać mechanizm, który po chrystianizacji zadziałał bardzo mocno. Dawne demony nie zniknęły z ludowej wyobraźni. Zostały przetłumaczone na nowy język religijny. To, co wcześniej mogło być biesem, czartem, lokalnym duchem albo groźną istotą z pogranicza świata ludzi i zaświatów, zaczęto coraz częściej opisywać jako „diabła” albo jego sługę. Chrześcijaństwo porządkowało dawny świat wierzeń według własnego schematu: Bóg, święci, aniołowie, szatan, demony, piekło. W tym schemacie dla wielu wcześniejszych postaci ludowej demonologii znalazło się miejsce po stronie „diabelskiej”.

Okładka książki
Propozycja książkowa

"Mitologia słowiańska i polska"

To jest link afiliacyjny. Kupując za jego pomocą, wspieracie moją pracę i rozwój bloga, a cena dla Was i tak pozostaje bez zmian.

Sprawdź książkę

Dlatego zdanie „Słowianie znali diabła” jest mylące. Lepiej powiedzieć: Słowianie znali demony i złe duchy, ale „diabeł” jako pojęcie teologiczne przyszedł wraz z chrześcijaństwem. Jeszcze precyzyjniej: chrześcijaństwo nie stworzyło od zera ludowego lęku przed złymi mocami, ale nadało mu nową nazwę, nową hierarchię i nowe wyjaśnienie.

To samo widać w języku. „Diabeł” jest słowem importowanym wraz z religią i kulturą łacińskiego chrześcijaństwa. „Czart” i „bies” należą do słowiańskiego, albo przynajmniej głębiej zakorzenionego, sposobu mówienia o złych duchach. Później te nazwy zaczęły się nakładać. W słownikach „czart”, „bies”, „diabeł” i „szatan” występują dziś często jako bliskie sobie synonimy, ale historycznie nie są tym samym. Wielki słownik języka polskiego PAN opisuje „czarta” jako złego ducha, diabła i demona, wskazując równocześnie jego prasłowiańskie pochodzenie.

W ludowej kulturze chrześcijańskiej diabeł stał się zresztą postacią znacznie bardziej swojską niż w teologii. Bywał groźny, ale bywał też głupi, chciwy, łatwy do oszukania. W podaniach mógł budować mosty, przenosić kamienie, zawierać pakty, kusić karczmarzy, porywać dusze albo przegrywać z chłopem, babą, księdzem czy sprytnym kowalem. Taki diabeł ludowy był już jednak mieszaniną chrześcijańskiej nauki, dawnej demonologii i lokalnego humoru. Nie da się go po prostu przenieść w czasy przedchrześcijańskie i powiedzieć: oto dawny słowiański diabeł.

Okładka książki
📚 Warto mieć na półce

"Polska demonologia ludowa"

To jest link afiliacyjny. Kupując za jego pomocą, wspieracie moją pracę i rozwój bloga, a cena dla Was i tak pozostaje bez zmian.

Sprawdź książkę

Termin „diabeł” pojawił się na ziemiach polskich dopiero po chrystianizacji, bo należy do słownika chrześcijaństwa. Przedtem istniały inne nazwy i inne wyobrażenia złych mocy. Po chrzcie wiele z nich zostało wciągniętych w chrześcijańską opowieść o szatanie i demonach. Dlatego kiedy mówimy o dawnych Słowianach, lepiej mówić o biesach, czartach, demonach i duchach, a nie o diable w ścisłym, kościelnym znaczeniu.

Źródła:

  • Aleksander Brückner, „Słownik etymologiczny języka polskiego”, hasła „bies” i „czart”.
  • Dydaktyczny słownik etymologiczno-historyczny języka polskiego, Uniwersytet Warszawski, hasła „czart” i „bies”.
  • Wielki słownik języka polskiego PAN, hasło „czart”.
  • Wikisłownik, hasło „diabeł”, etymologia: staropolskie „dyjabeł”, staroczeskie „diábel”, łacińskie „diabolus”, greckie „diábolos”.

Szukaj na blogu