Przejdź do treści

Gandalf przemówił z Watykanu

Leon XIV zacytował Gandalfa w oficjalnym dokumencie Kościoła. Słowa czarodzieja ze „Władcy Pierścieni" trafiły do encykliki o sztucznej inteligencji. Nie ma tu żadnej pomyłki — i jest w tym więcej sensu, niż się wydaje.

Gandalf przemówił z Watykanu

25 maja Watykan opublikował „Magnifica Humanitas". Pierwsza encyklika Leona XIV, poświęcona sztucznej inteligencji, liczy 224 przypisy. Obok Platona, Hannah Arendt i Viktora Frankla znalazł się w nich John Ronald Reuel Tolkien.

Akapit 213. Papież pisze: „Pewien pisarz katolicki XX w., John Ronald Reuel Tolkien, ustami jednego z bohaterów swojej powieści wyraził naszą odpowiedzialność w ten sposób" — i cytuje Gandalfa przed wymarszem na Czarną Bramę: „Ale nie do nas należy panowanie nad wszystkimi falami przepływającymi przez ten świat; my mamy za zadanie zrobić, co w naszej mocy, dla tej epoki, w której żyjemy, wytrzebić chwasty ze znanego nam pola, aby przekazać następcom rolę czystą, gotową do uprawy".

Warto pamiętać, w jakim momencie Gandalf to mówi. Nie po zwycięstwie. Przed wymarszemna pewną śmierć, gdy nikt nie liczy na wygraną. Leon XIV wziął akurat ten fragment — nie jakiś triumfalny — do opisu odpowiedzialności Kościoła wobec AI. To nie był przypadkowy wybór.

Mit, który nie potrzebuje instytucji

Dla kogoś, kto zna biografię Tolkiena, zaskoczenie jest właściwie nieuzasadnione. Pisarz przez całe życie powtarzał, że „Władca Pierścieni" to dzieło „fundamentalnie katolickie" — nie przez alegorie ani moralizowanie, ale dlatego że świat Śródziemia oddycha chrześcijańską wizją rzeczywistości niejako odruchowo. W jednym z listów ujął to tak: „Religia chrześcijańska jest zdecydowanie najpotężniejszym i ostatecznym źródłem" jego twórczości. Nie planował tego świadomie.

Zresztą Tolkien w watykańskich kręgach pojawia się nie po raz pierwszy. Dominikanin Philippe Verdin sugerował, że wpływ angielskiego pisarza dało się odczuć już w „Laudato si'" Franciszka z 2015 roku — choć tamten papież nie powołał się na niego wprost. Widać więc pewien kierunek.

Holly Ordway w biografii „Wiara Tolkiena" (polskie wydanie, Esprit, 2024) pokazuje szczegółowo, jak katolicyzm wnikał w każdy aspekt jego życia — codzienne praktyki, wychowanie dzieci, kształt literackiego świata. To nie była dekoracja.

Okrężna droga

Ale mnie w tej historii uderza coś innego. Tolkien przez dekady powtarzał, że nie pisze alegorii — że odtwarza mit, którego angielska kultura nie miała. Sięgał do źródeł nordyckich, fińskich, celtyckich. Budował ze struktury głęboko przedchrześcijańskiej narracji. I właśnie to — nie traktat teologiczny, nie kazanie — po siedemdziesięciu latach trafia do oficjalnego dokumentu Kościoła.

Mit nie potrzebuje instytucji, żeby przetrwać. Jak widać, instytucje czasem potrzebują mitu.


Okładka książki Wiara Tolkiena. Duchowa biografia

Propozycja książkowa

"Wiara Tolkiena. Duchowa biografia"

To jest link afiliacyjny. Kupując za jego pomocą, wspieracie moją pracę i rozwój bloga, a cena dla Was pozostaje bez zmian.

Sprawdź książkę

Szukaj na blogu