Przejdź do treści

Jak Kościół przejmował dawne miejsca kultu. Czym była interpretatio christiana

Jak Kościół przejmował dawne miejsca kultu. Czym była interpretatio christiana

Chrystianizacja nie zawsze zaczynała się od burzenia. Czasem skuteczniejsza okazywała się inna metoda: zostawić formę, zmienić sens i wprowadzić nową treść.

Kiedy dziś myślimy o chrystianizacji dawnych ludów, łatwo uruchamia się prosty obraz: stare świątynie lecą w gruzy, dawni bogowie znikają, a nowa religia wchodzi z buta. Tyle że historia bywała bardziej skomplikowana. W wielu miejscach Kościół nie tyle wszystko niszczył od razu, ile próbował przejąć to, co już istniało, i nadać temu nowy sens. Współcześni badacze opisują takie zjawiska terminem „interpretatio christiana”, czyli chrześcijańskim przetworzeniem wcześniejszych, niechrześcijańskich form kultury i pamięci.

Bardzo wyraźnie widać to w słynnym liście papieża Grzegorza I do opata Mellitusa z 601 roku, zachowanym przez Bedę. Papież pisał tam wprost, że świątyń pogańskich nie należy burzyć, lecz zniszczyć same bożki, pokropić budynki wodą święconą, ustawić ołtarze i umieścić relikwie. Logika była prosta: jeśli ludzie nadal przychodzą do miejsca, które znają i szanują, łatwiej będzie skierować ich ku nowej wierze niż wtedy, gdy wszystko obróci się w ruinę.

Jeszcze ciekawsze jest to, że Grzegorz nie myślał tylko o budynkach. Zwracał też uwagę na obrzędy. Skoro miejscowa ludność miała zwyczaj składać ofiary ze zwierząt, papież proponował, by zastąpić dawny rytuał chrześcijańską uroczystością i wspólnym świętowaniem przy tych samych miejscach. Inaczej mówiąc: nie zachować starej religii, ale wykorzystać znajomą formę po to, by wypełnić ją nową treścią. To właśnie w takich momentach najlepiej widać, że chrystianizacja bywała nie tylko walką z dawnym porządkiem, ale też operacją na symbolach, przyzwyczajeniach i pamięci zbiorowej.

To oczywiście nie znaczy, że Kościół zawsze działał łagodnie. W tym samym zbiorze listów zachował się również list Grzegorza do króla Æthelberhta, w którym papież zachęcał do tłumienia kultu bożków i obalania budowli świątynnych. Oba teksty pokazują więc coś ważnego: chrystianizacja nie miała jednego modelu. Czasem stawiano na przejęcie miejsca i obrzędu, a czasem na bardziej bezpośrednie usunięcie starego kultu. Najuczciwiej byłoby więc powiedzieć, że Kościół korzystał z obu strategii, zależnie od miejsca, ludzi i celu misyjnego. To już jest wniosek z zestawienia tych źródeł, a nie jedno zdanie wyjęte wprost z dokumentu.

I chyba właśnie to jest w tym wszystkim najciekawsze. Dawne religie nie znikały zawsze w jednej chwili. Część ich miejsc, zwyczajów i kalendarzowych rytmów była przez chrześcijaństwo rozbijana, ale część przejmowano i przerabiano. Z zewnątrz coś mogło wyglądać znajomo, choć w środku znaczenie było już całkiem inne. Właśnie dlatego historia religii jest tak interesująca: pokazuje nie tylko starcie światów, ale też długie przeciąganie liny o symbole, przestrzeń i ludzką wyobraźnię.

Szukaj na blogu