Przejdź do treści

Kościoły zamieniane w kina. Holendrzy pokazują, co dalej z pustymi świątyniami

W Groningen dawny kościół zamieniono w kino, gdzie okoliczna młodzież urządza nocne seanse horrorów. Polscy samorządowcy z kujawsko-pomorskiego pojechali tam po inspiracje. Za tym stoi coś więcej niż pomysł na pusty budynek.

Kościoły zamieniane w kina. Holendrzy pokazują, co dalej z pustymi świątyniami

Miejsce, w którym stoi świątynia, rzadko bywa przypadkowe. Wczesnośredniowieczni misjonarze na ziemiach słowiańskich stawiali kościoły tam, gdzie wcześniej czczono dawnych bogów — na wzgórzach, przy świętych źródłach, obok kamieni ofiarnych. Ciągłość miejsca kultu jest jednym z lepiej udokumentowanych zjawisk w archeologii europejskiej. Budynek się zmieniał, ale ludzie wciąż przychodzili w to samo miejsce.

Dziś w Holandii dzieje się coś, co można odczytać jako kolejny etap tej ciągłości — albo jej zerwanie, zależnie od tego, kto opowiada. Puste kościoły zamieniane są w kawiarnie, restauracje, muzea, świetlice. W jednym z nich, jak podaje deon.pl za TVP Bydgoszcz, powstało kino.

Historia z Groningen brzmi konkretnie. Grupa młodych ludzi z okolicy urządziła w dawnym kościele nocne pokazy horrorów. Pierwsza edycja się udała. „Stworzyliśmy kino w kościele. Prowadzą je młodzi ludzie z okolicy, którzy postanowili organizować wspólne, nocne seanse horrorów" — mówi cytowana przez niedziela.pl Inge Basteleur, liderka projektu „Take Me To Church". Chodziło o to, żeby dać młodym swobodę zagospodarowania zabytkowych murów, by te „w przyszłości zyskały nowe znaczenie".

Nowe znaczenie zamiast dawnego. To sformułowanie dobrze oddaje napięcie, które kryje się za całą sprawą.

Wizyta polskich samorządowców to część projektu REliHE (Religious Heritage in Rural Areas), realizowanego w ramach unijnego programu Interreg Europe 2021–2027. Jak podaje urząd marszałkowski województwa kujawsko-pomorskiego, partnerem wiodącym jest Politecnico di Torino, a sam projekt trwa od kwietnia 2024 do marca 2028 roku. Budżet dla kujawsko-pomorskiego to 189,3 tys. euro. Oficjalny cel brzmi neutralnie: wypracować strategie zrównoważonego wykorzystania dziedzictwa religijnego na obszarach wiejskich, tak by zabytkowe świątynie stały się impulsem rozwoju, a nie kosztem. W spotkaniach w Groningen uczestniczyli przedstawiciele siedmiu państw.

Tło jest twarde. Według portalu Interreg Europe, wiele europejskich budynków sakralnych traci pierwotną funkcję wskutek sekularyzacji i zmian demograficznych — pustoszeje, niszczeje, popada w ruinę. Problem jest szczególnie dotkliwy na wsi, gdzie brakuje pieniędzy na utrzymanie zabytków. Holandia jest tu przypadkiem skrajnym. Od lat mówi się o prognozach, według których do połowy stulecia zamknięta zostanie ogromna część tamtejszych świątyń.

Nie wszyscy odczytują to jako racjonalne gospodarowanie zabytkami. W „Naszym Dzienniku" prof. Piotr Jaroszyński z KUL porównał adaptację kościołów do rewolucji bolszewickiej — z tą różnicą, że dawniej świątynie wysadzano w powietrze, a teraz zamienia się je w hotele i kluby. Nazwał to „nową odsłoną wojny z żyjącym Kościołem". To głos jednej strony sporu, ale dobrze pokazuje, że temat dotyka czegoś głębszego niż architektura.

I tu wracamy do miejsca. Bo jeśli spojrzeć na to bez emocji, mamy do czynienia ze zjawiskiem, które powtarza się w dziejach kultury. Przestrzeń, w której gromadzili się ludzie wokół sacrum, nie znika — zmienia jedynie treść. Kiedyś święty gaj ustępował kościołowi. Dziś kościół ustępuje sali koncertowej, kinu, kawiarni. Wspólnota wciąż się schodzi, tylko powód jest inny: nie modlitwa, lecz rozrywka, kultura, spotkanie.

Można to nazwać upadkiem. Można — trwałością samego miejsca, które przyciąga ludzi niezależnie od tego, w co akurat wierzą. Archeolog powiedziałby, że to nie pierwszy raz, kiedy jeden kult wypiera drugi z tych samych murów. Zwykle nowy przychodził z przekonaniem, że jest ostateczny.

Źródła: deon.pl, niedziela.pl, kujawsko-pomorskie.pl, interregeurope.eu, naszdziennik.pl

Szukaj na blogu