Przejdź do treści

Ławra Peczerska w ogniu. Rosyjski atak na serce wschodniego prawosławia

W nocy z 14 na 15 czerwca rosyjski dron trafił w kijowską Ławrę Peczerską — kolebkę wschodniosłowiańskiego monastycyzmu i zabytek z listy UNESCO. Spłonął fragment dachu Soboru Zaśnięcia Matki Bożej. To miejsce, w którym powstała „Powieść minionych lat".

Ławra Peczerska w ogniu. Rosyjski atak na serce wschodniego prawosławia
fot. Wołodymyr Zełeński, X

Kiedy nad Dnieprem widać złote kopuły, wiadomo, że to Ławra. Góruje nad miastem od dziewięciu wieków i przez ten czas przetrwała Tatarów, pożary i sowieckie zamknięcie. W nocy z 14 na 15 czerwca 2026 roku znów stanęła w płomieniach — tym razem po uderzeniu rosyjskiego drona.

Jak podaje PolsatNews.pl, zmasowany atak rakietowo-dronowy spadł tej nocy na Kijów i Charków. Zginęło co najmniej dziewięć osób, około trzydziestu zostało rannych. W samym Kijowie śmierć poniosły cztery osoby. W Charkowie, podczas gaszenia pożaru, zginęło pięciu ratowników. Jeden z dronów — według ukraińskich władz typu kamikadze — trafił w rejon kompleksu klasztornego około 1:50 w nocy.

Ogień objął dach Soboru Zaśnięcia Matki Bożej, głównej świątyni Ławry. Jak czytamy w relacji portalu bielsk.eu, powierzchnia zniszczeń sięgnęła około 800 metrów kwadratowych, a akcja gaśnicza trwała wiele godzin. Władze klasztoru zdążyły wcześniej ewakuować część najcenniejszych ikon i obiektów sakralnych.

Dlaczego akurat to miejsce

Żeby zrozumieć, co właściwie spłonęło tej nocy, trzeba cofnąć się do połowy XI wieku. Pierwszy monaster założyli w 1051 roku mnisi Antoni i Teodozjusz, którzy zamieszkali w pieczarach — jaskiniach wykopanych w stromym brzegu Dniepru. Od słowa „peczera" wzięła się nazwa całego klasztoru. Ruś przyjęła chrzest zaledwie kilkadziesiąt lat wcześniej, w 988 roku, a dawne wierzenia wciąż gdzieś tliły się pod powierzchnią. Ławra rosła więc na styku dwóch światów.

To stąd ruch monastyczny rozlał się na całą Ruś. Wychowankowie klasztoru zostawali doradcami książąt i hierarchami cerkwi. Jak czytamy na portalu Chwała Zapomniana, to właśnie w murach Ławry w XII wieku mnich Nestor spisał „Powieść minionych lat" — najstarszą zachowaną kronikę ruską. Trudno o tekst bardziej fundamentalny dla tożsamości całej wschodniej Słowiańszczyzny. Cała trójka — Ukraińcy, Rosjanie, Białorusini — wywodzi swoją pisaną pamięć między innymi z tych podziemnych cel.

Okładka książki
Propozycja książkowa

"Mitologia słowiańska i polska"

To jest link afiliacyjny. Kupując za jego pomocą, wspieracie moją pracę i rozwój bloga, a cena dla Was i tak pozostaje bez zmian.

Sprawdź książkę

Później bywało różnie. Hordy Batu-chana zdemolowały klasztor w 1240 roku. Po włączeniu ziemi kijowskiej do Korony w 1569 roku Ławra trafiła pod patronat króla polskiego i po unii brzeskiej stała się prawosławnym ośrodkiem kulturalnym Rzeczypospolitej, z własnymi drukarniami. Dopiero w 1688 roku przeszła pod zwierzchnictwo patriarchy moskiewskiego — i wtedy zyskała tytuł Ławry. Ta data wiele tłumaczy z dzisiejszych napięć.

Spór, który tli się pod popiołem

Bo Ławra to nie tylko zabytek. To stawka w wojnie o to, kto dziedziczy „Świętą Ruś". Jak powiedział PAP prof. Marek Melnyk z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego, Kreml nie może pozwolić sobie na rezygnację z dominacji nad ukraińskim prawosławiem, bo kto panuje nad Kijowem, ten kontroluje tradycję, do której Rosja sama się odwołuje. Stąd gorzka ironia tej nocy: pociski spadły na klasztor, w którym — jak zauważa TVN24 — wciąż przebywają prorosyjscy duchowni Patriarchatu Moskiewskiego.

Premier Ukrainy Julia Swyrydenko napisała na platformie X o ataku na dziedzictwo i „prawdziwym obliczu rosyjskich prawosławnych wartości". Prezydent Wołodymyr Zełenski nazwał to jedną z najpoważniejszych rosyjskich zbrodni przeciwko kulturze chrześcijańskiej.

Reakcja świata i niewygodne milczenie

UNESCO potępiło uderzenie w oświadczeniu na platformie X, przypominając, że Ławra wchodzi w skład wpisanego na listę światowego dziedzictwa zespołu „Kijów: Sobór Mądrości Bożej i zabudowania klasztorne, Ławra Peczerska". Obiekt od 2023 roku ma status dziedzictwa zagrożonego.

Tyle że ukraińskie MSZ uznało ten komunikat za — dosłownie — absurdalny. Rzecznik resortu Heorhij Tychy zarzucił organizacji, że nie potrafi wprost wskazać Rosji jako sprawcy. Jak czytamy w serwisie Ukrainska Pravda, pytał, dlaczego tak trudno napisać po prostu „rosyjskie uderzenie", i mówił o słabości oraz braku przywództwa pod kierownictwem dyrektora generalnego Khaleda El-Enany'ego. Wcześniej ukraińska Komisja ds. UNESCO apelowała, by nie dopuszczać Rosji do kluczowych organów organizacji.

Mocniej zabrzmieli politycy. Prezydent Francji Emmanuel Macron nazwał Ławrę jednym z najświętszych miejsc ukraińskiego prawosławia i zadeklarował gotowość Francji do współpracy przy odbudowie. Sekretarz generalny Rady Europy Alain Berset określił zniszczenia jako część wspólnego europejskiego dziedzictwa.

Dach soboru da się odbudować — robiono to już po wojnie i po sowietach. Trudniej odbudować spokój o miejsce, które przez tysiąc lat było punktem odniesienia dla całej Słowiańszczyzny Wschodniej, a dziś stało się celem.

Szukaj na blogu