Przejdź do treści

Łyżka apostolska spod zamku w Krupem. Srebrny dar chrzestny z XVI wieku

W ruinach zamku w Krupem pod Krasnymstawem detektorysta wydobył fragment srebrnej łyżki z postacią świętego na trzonku. To tzw. łyżka apostolska — kosztowny prezent chrzestny, który w XVI–XVII wieku miał zapewnić dziecku opiekę patrona.

Łyżka apostolska spod zamku w Krupem. Srebrny dar chrzestny z XVI wieku
Ilustracja poglądowa - nie przedstawia faktycznego znaleziska

O odkryciu poinformował tygodnik "Nowy Tydzień". Na terenie zamku w Krupem (gmina Krasnystaw) od kilkunastu dni trwają badania archeologiczne pod kierownictwem dra Konrada Grocheckiego z Muzeum Regionalnego w Krasnymstawie. Jak podaje "Nowy Tydzień", podczas oczyszczania warstwy humusu detektorysta Emil Sokołowski natrafił na fragment trzonka, którego zakończenie zdobi figurka o konotacjach biblijnych. Wstępna analiza wskazuje, że mamy do czynienia z tzw. łyżką apostolską, datowaną na XVI lub XVII wiek i wykonaną najpewniej ze srebra.

Czym była łyżka apostolska

Łyżki apostolskie to typ luksusowej zastawy, której cechą rozpoznawczą jest figurka apostoła wieńcząca trzonek. Wykonywano je głównie ze srebra lub złota, w czołowych zachodnioeuropejskich warsztatach złotniczych. W XV–XVII wieku stały się jednym z najpopularniejszych prezentów wręczanych dziecku z okazji chrztu — chrzestni darowali noworodkowi łyżkę z postacią jego patrona, co miało zapewniać mu opiekę świętego, zdrowie i pomyślność.

Pełne komplety składały się z trzynastu sztuk: dwunastu apostołów oraz jednej, najważniejszej łyżki — tzw. łyżki mistrzowskiej, na której znajdowała się postać samego Chrystusa. Jak czytamy w "Nowym Tygodniu", właśnie ten najbardziej zdobny element kompletu zdaje się reprezentować fragment z Krupego. To z kolei sugeruje, że w zamkowym skarbczyku mógł niegdyś znajdować się cały, niezwykle kosztowny zestaw — typ przedmiotu zbytku, który gościł wyłącznie na stołach najzamożniejszych właścicieli rezydencji.

Pod zachodnim sztafażem — bardzo stara logika

Sama idea, by w dniu chrztu obdarować dziecko przedmiotem pełniącym funkcję ochronną, jest dużo starsza niż renesansowa moda na srebrne komplety apostolskie. W polskiej kulturze ludowej narodziny i chrzciny były obwarowane gęstą siecią praktyk, które miały odsunąć od noworodka złe moce — i tylko częściowo zostały schrystianizowane.

Henryk Biegeleisen w klasycznej monografii "Matka i dziecko w obrzędach, wierzeniach i zwyczajach ludu polskiego" (1927) opisuje, jak chrzestni odgrywali w tych obrzędach rolę szczególną — byli kimś więcej niż uczestnikami kościelnej liturgii. Ich obecność i podarki traktowano jako gwarancję pomyślności dziecka, a w wielu regionach to właśnie chrzestna matka decydowała, jakie amulety, znaki czy drobne przedmioty będą mu towarzyszyć przez pierwsze miesiące życia. Dawano nici, monety, sól, chleb, a w zamożnych domach — także srebrne medaliki i przedmioty codziennego użytku.

Łyżka apostolska wpisuje się dokładnie w tę logikę: wręczany przez chrzestnych, zdobiony postacią świętego patrona przedmiot codziennego użytku, który miał współ-żyć z dzieckiem i otaczać je opieką.

W warstwie głębszej widać tu echa znacznie starszego wyobrażenia: że noworodek jest istotą szczególnie wystawioną na działanie sił niewidzialnych i potrzebuje opiekuna spoza świata ludzkiego. W epoce przedchrześcijańskiej tę rolę pełnili przodkowie, duchy domowe i lokalne bóstwa opiekuńcze. Po chrystianizacji ich miejsce zajął patron — święty, którego imię nosiło dziecko — ale schemat pozostał ten sam: każdy człowiek od urodzenia ma swojego "stróża" spoza świata zmysłowego, a podarek chrzestny jest materialnym znakiem tej opieki. Zachodnioeuropejska konwencja apostolskiej łyżki nałożyła się więc w polskich domach na grunt, który był na nią od dawna przygotowany.

Kontekst znaleziska

Zamek w Krupem to renesansowa siedziba wzniesiona w XVI wieku, dziś jedna z najbardziej malowniczych ruin Lubelszczyzny. Znalezisko potwierdza, że jego dawni gospodarze należeli do warstwy zamożnej na tyle, by sprowadzać przedmioty zbytku z zachodnich warsztatów złotniczych. Jak informuje "Nowy Tydzień", w pracach pod kierunkiem dra Grocheckiego uczestniczy szeroki zespół: Jakub Ordutowski z Instytutu Archeologii UMCS, Ernest Kamiński i Karolina Bucka z EKB Archeologia, Łukasz Jabłoński (znany m.in. z odkrycia skarbu z Czernięcina Poduchownego), Marcin Mazur, a także członkowie Stowarzyszenia Historycznego NOVUM, Fundacji Historycznej Lubelszczyzna i Stowarzyszenia Historyczno-Poszukiwawczego Wolica.

Fragment łyżki to zaledwie kilka centymetrów srebra, ale za nimi stoi cała sieć znaczeń: europejska moda na luksusowe komplety chrzestne, polska kultura ludowa narodzin i — głębiej jeszcze — uniwersalne, znacznie starsze przekonanie, że dziecko trzeba uzbroić w opiekę, zanim w ogóle nauczy się trzymać łyżkę w dłoni.

Szukaj na blogu