Przejdź do treści

Majówki przy kapliczkach. Czy ten zwyczaj ma starsze korzenie?

Majówki przy kapliczkach są dziś kojarzone z polską wsią i maryjną pobożnością. Sam zwyczaj nie jest jednak prostą pamiątką po dawnych Słowianach, choć wiele wskazuje na to, że wyrósł na starszym, ludowym sposobie przeżywania świętości w krajobrazie.

Majówki przy kapliczkach. Czy ten zwyczaj ma starsze korzenie?

Wieczorne śpiewanie Litanii Loretańskiej przy przydrożnych kapliczkach wydaje się czymś bardzo starym, niemal „od zawsze” wpisanym w pejzaż polskiej wsi. I rzeczywiście, ten obraz jest głęboko zakorzeniony w pamięci zbiorowej. Trzeba jednak od razu powiedzieć jasno: same majówki nie są dawnym obrzędem słowiańskim w czystej postaci.

To nabożeństwo chrześcijańskie, którego początki wiąże się z kultem maryjnym rozwijanym w Europie od średniowiecza, a w Polsce szczególnie silnie od XIX wieku. Według opracowania NIKiDW pierwsze nabożeństwa majowe odprawili u nas jezuici w Tarnopolu w 1838 roku, a już w latach 70. XIX wieku w wielu wsiach spotykano się przy kapliczkach na wspólnej modlitwie.

A jednak na tym prostym wyjaśnieniu sprawa się nie kończy. Kapliczka przy drodze nigdy nie była na wsi tylko „ozdobą”. Była znakiem opieki, pamięci, granicy i wspólnoty. Przy takich miejscach modlono się, żegnano zmarłych, rozpoczynano dożynkowe korowody, święcono pokarmy, a czasem po prostu zatrzymywano się na chwilę ciszy.

W nowszych badaniach nad kapliczkami i krzyżami przydrożnymi przypomina się, że lokalne społeczności wiązały je z miejscami szczególnymi, a niekiedy nawet z rozstajami dróg i strefami budzącymi dawniej lęk. To ważne, bo pokazuje, że chrześcijański znak bardzo często stawał tam, gdzie wcześniej już odczuwano obecność sacrum albo przynajmniej niezwykłość miejsca.

Właśnie tu pojawia się trop starszy, dużo starszy niż same nabożeństwa majowe. Aleksander Brückner pisał, że z polskim krajobrazem ściśle związane są kaplice i krzyże przydrożne, a nawet wypróchniały pień dębu bywał zamieniany na kaplicę, „jakby pozostałość pogańskiej czci”.

To jedno z tych zdań, które nie dowodzą wprost ciągłości dawnego obrzędu, ale wiele mówią o pamięci miejsca. Brückner widział w ludowej religijności nie tyle prostą kontynuację pogaństwa, ile raczej nakładanie się nowych form wiary na dawne przyzwyczajenia, wyobrażenia i odruchy kulturowe.

Podobnie można czytać uwagi wiązane z pracami Aleksandra Gieysztora. W późniejszych opracowaniach, które odwołują się do jego ustaleń, święte gaje i źródła pojawiają się jako ważne miejsca kultu dawnych Słowian. Nie chodziło zawsze o sam przedmiot kultu, lecz o przestrzeń uznaną za szczególną, naznaczoną obecnością sił większych od człowieka.

Jeśli spojrzeć na majówki z tej perspektywy, to nie są one „przetrwałym pogańskim rytuałem”, lecz raczej chrześcijańską formą, która bardzo dobrze wrosła w starszy sposób myślenia o krajobrazie: że są miejsca bliższe modlitwie, bliższe pamięci, bliższe temu, co niewidzialne.

Dlatego najuczciwiej będzie powiedzieć tak: majówka przy kapliczce jest zwyczajem katolickim, ale osadzonym w ludowym świecie, który nie zaczął się w XIX wieku. Wiosenna pora, zieleń, kwiaty, wieczorne spotkanie wspólnoty i modlitwa w miejscu uznanym za ważne tworzą układ dużo starszy niż sama Litania Loretańska. Nie ma twardego dowodu, że dawni Słowianie odprawiali „majówki” pod inną nazwą. Jest jednak sporo przesłanek, by widzieć w tym zwyczaju dalekie echo starszej wrażliwości, która chrześcijaństwo przejęło, przetworzyło i wpisało w nowy porządek wiary.

CTA Image

Szeroki wybór książek o Słowianach

Sprawdź ceny

Szukaj na blogu