Kości mamuta w Dunaju. Co widzieli w nich Słowianie
W bułgarskim Riachowie susza obniżyła Dunaj tak bardzo, że na dnie pokazały się kości mamuta włochatego. Zanim pojawili się paleontolodzy, takie znaleziska tłumaczono inaczej: jako szczątki olbrzymów, smoków albo podziemnego jaszczura.

Kilka dni temu media obiegła informacja z północnej Bułgarii. W miejscowości Riachowo, gdzie Dunaj jest szeroki i leniwy, poziom wody spadł na tyle, że odsłoniło się dno. Leżały na nim wielkie kości. Badacze z Regionalnego Muzeum Historycznego w Ruse rozpoznali w nich mamuta włochatego. Jak podaje Zielona Interia, zidentyfikowano dotąd żuchwę, ciosy, łopatkę i żebra, choć większość szkieletu wciąż tkwi pod ziemią. Zwierzę było wysokie na jakieś pięć metrów i mogło ważyć osiem ton.
Znalezisko z gatunku tych, które dziś trafiają do gablot, a dawniej trafiały do legend. Bo pytanie, czym są ogromne kości wystające z ziemi czy z rzecznego dna, ludzie zadawali sobie na długo przed narodzinami paleontologii. I odpowiadali po swojemu.
Olbrzymi, których pobił potop
W całej Europie kości mamutów i prasłoni przez wieki uchodziły za szczątki olbrzymów. Jak opisuje serwis Live Science, powołując się na badania opublikowane w „Historical Biology", w wielu europejskich kościołach przechowywano „kości gigantów" jako relikwie świata sprzed biblijnego potopu. Najsłynniejszy przykład to kość udowa mamuta znaleziona w 1443 roku podczas budowy katedry św. Szczepana w Wiedniu. Obrobiono ją i zawieszono w świątyni jako pamiątkę po olbrzymie, który miał zginąć w wodach potopu.
Trudno się dziwić takim pomyłkom. Kość udowa mamuta z grubsza przypomina ludzką, tyle że w monstrualnej skali. Jeszcze ciekawiej wygląda czaszka: wielki otwór na trąbę i jamę nosową łatwo wziąć za pojedynczy oczodół. Stąd, według badaczy przytaczanych przez portal History, wywodzi się figura cyklopa, jednookiego olbrzyma z greckich mitów.
Słowianie nie byli tu wyjątkiem. Podania o olbrzymach, którzy zamieszkiwali ziemię przed ludźmi i sypali góry czy kopali doliny, znane są w folklorze na całej słowiańszczyźnie. Wielka kość znad rzeki wpisywała się w takie opowieści bez trudu.
Jaszczur pod mostem i pułapka na mamuta
Najciekawszy trop prowadzi głębiej, do samego jądra słowiańskiej mitologii. Borys Rybakow, radziecki historyk i archeolog badający wierzenia Słowian, w pracy „Jazyczestwo driewnich sławian" z 1981 roku (nigdy nieprzełożonej na polski, znanej u nas głównie z omówień) zwrócił uwagę na powtarzający się w bajkach motyw jaszczura. To smocza istota ze świata podziemnego, władca dolnego świata i wód. Jaszczur, jak podaje omówienie prac Rybakowa w serwisie Wicca.pl, staje do walki z bohaterem w okolicach „kalinowego mostu".
Rybakow poszedł dalej i zaproponował śmiałą interpretację. Sam kalinowy most z bajek miałby być echem paleolitycznej pułapki na mamuta, przykrytej kaliną i gałęziami. Wielkie zwierzę spadało w dół, w świat pod ziemią, a pamięć o tym miała przetrwać tysiąclecia jako mit o jaszczurze czającym się pod mostem. Badacz wskazywał też, że charakterystyczny meandrowy wzór w słowiańskiej ornamentyce naśladuje spękania na powierzchni mamuciego kła.
Koncepcje Rybakowa bywają uznawane za zbyt śmiałe i nie wszyscy badacze je podzielają. To interpretacja, nie twardo poświadczony fakt etnograficzny. Pokazuje jednak pewien mechanizm: kości i ciosy wymarłych olbrzymów mogły osadzać się w ludowej wyobraźni na długo, zanim ktokolwiek nazwał je mamucimi.
Smocze kości aptekarzy
Kości prazwierząt nie tylko straszyły. Bywały też lekarstwem. W Chinach skamieniałe zęby i kości plejstoceńskich ssaków sprzedawano przez wieki jako „smocze kości" i mielono na proszki lecznicze. Podobnie było w Europie Środkowej. Jak opisuje badacz folkloru Paul Sullivan, zmielone zęby mamutów i mastodontów, brane za zęby olbrzymów, trafiały do aptecznych szafek, głównie na terenie Świętego Cesarstwa Rzymskiego.
"Śladami pierwotnych wierzeń"
To jest link afiliacyjny. Kupując za jego pomocą, wspieracie moją pracę i rozwój bloga, a cena dla Was i tak pozostaje bez zmian.
Sprawdź książkęRiachowski mamut spędził na dnie Dunaju co najmniej kilkanaście tysięcy lat. Możliwe, że jego szczątki przywędrowały tam z nurtem rzeki, z odległości setek kilometrów. Trafi do muzeum w Ruse jako jedno z ważniejszych plejstoceńskich znalezisk w Bułgarii. Gdyby wypłynął kilka stuleci wcześniej, mieszkańcy nadbrzeżnych wsi zobaczyliby w nim kości olbrzyma albo ślad podziemnego smoka.
Źródła:
- Radosław Nawrot, „Po suszy woda w rzece opadła. Na dnie znajdowało się olbrzymie zwierzę", Zielona Interia
- Borys Rybakow, „Jazyczestwo driewnich sławian" (1981); omówienie: Wicca.pl
- „How Real Fossils Inspired Giant Myths", Live Science
- „What Did Ancient People Think of Fossils?", History.com
- Paul Sullivan, „The Monstrous Folklore of Fossils"





