Miecz z epoki brązu w lesie pod Gdańskiem
Pod Gdańskiem detektorysta wykopał brązowy miecz antenowy sprzed niemal trzech tysięcy lat. Tkwił pionowo wbity w ziemię - układ, który archeolodzy znają z dawnych depozytów składanych w ziemi i wodzie. Czy ktoś go zgubił, czy oddał celowo, mają rozstrzygnąć badania.

Brąz wbity pionowo w ziemię. Już sam ten szczegół, opisany przez portal Trójmiasto.pl, każe spojrzeć na gdańskie znalezisko inaczej niż na zwykłą zgubę. Miecz sprzed niemal trzech tysięcy lat nie leżał płasko, jak rzecz upuszczona - stał ostrzem w dół.
Wykopano go w jednym z lasów Nadleśnictwa Gdańsk. Detektorysta Marcin Wiśniewski natrafił na niego w połowie czerwca i, jak sam relacjonuje, początkowo wziął sygnał wykrywacza za kolejny złom. Kiedy zorientował się, z czym ma do czynienia, nie ruszył zabytku - obawiał się zniszczenia kontekstu, czyli śladów mogących powiedzieć coś o okolicznościach złożenia miecza. Zabezpieczył miejsce i zgłosił je służbom. Wydobycie przeprowadzili archeolodzy Pomorskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków, w deszczu, sprawdzając przy okazji, czy w ziemi nie kryją się kolejne przedmioty.
To podejście zasługuje na uwagę, bo dla archeologii sam przedmiot bywa mniej wart niż wiedza o tym, jak trafił do ziemi. Dziką ekstrakcją niszczy się dane, których nie da się odzyskać.
Co do samego zabytku - rzecznik konserwatora Marcin Tymiński określił go jako miecz antenowy z brązu, a wojewódzki konserwator Dariusz Chmielewski datował go wstępnie na lata 900–700 p.n.e. Nazwa „antenowy" pochodzi od rękojeści zakończonej dwiema spiralami, przypominającymi czułki — to forma typowa dla schyłku epoki brązu w tej części Europy.
I tu wracamy do pozycji, w jakiej go znaleziono. W epoce brązu i u progu epoki żelaza na ziemiach dzisiejszej Polski cenne wyroby z metalu bywały składane w ziemi, w wodzie, na torfowiskach - nie po to, by je później wydobyć. To był rodzaj ofiary: oddanie sił nadprzyrodzonych czegoś, co miało realną wartość. Broń wbita pionowo w grunt pasuje do tego wzorca aż nadto dobrze, choć ostrożność nakazuje pamiętać, że to wciąż hipoteza, a nie ustalenie.
"Bogowie Polski. Szamani, megality i zapomniane słowiańskie bóstwa"
To jest link afiliacyjny. Kupując za jego pomocą, wspieracie moją pracę i rozwój bloga, a cena dla Was i tak pozostaje bez zmian.
Sprawdź książkęWartość bywała niebagatelna. Brąz trzeba było sprowadzać, a wykucie miecza wymagało wyspecjalizowanego rzemiosła - taki przedmiot był oznaką statusu, nie sprzętem codziennego użytku. Rezygnacja z niego, jeśli rzeczywiście była dobrowolna, oznaczała oddanie majątku.
Pomorze już raz pokazało, że potrafi takie rzeczy ukrywać. Jak przypomina Tymiński, w latach 20. XX wieku na torfowisku w Rynarzewie znaleziono dwa inne miecze antenowe z brązu. Trafiły do Muzeum Prowincjonalnego w Gdańsku i przepadły w czasie II wojny światowej. Nowy miecz ma więcej szczęścia - o tym, do którego muzeum trafi, zdecyduje konserwator.
Czy ktoś go tu zgubił, czy zostawił świadomie, na razie pozostaje otwarte. Badania dopiero się zaczęły, a sam znalazca rozsądnie oddaje głos fachowcom.
Źródła:
- Pomorski Wojewódzki Konserwator Zabytków
- Trójmiasto.pl
- WUOZ w Gdańsku





