Przejdź do treści

Noc Kupały wraca w Bieszczady. Wianki na Sanie, kobiece kręgi i skoki przez ogień

W czerwcu Bieszczady wracają do najstarszego święta przesilenia. Od kobiecej wyprawy konnej w Lutowiskach po wianki puszczane na San w Dwerniku – kilka miejscowości czyta tę samą, najkrótszą noc roku na swój sposób.

Noc Kupały w Bieszczadach, dziewczyny z wiankami nad wodą.

Kupała to święto, które chrześcijaństwo przykryło wigilią św. Jana, ale nie zdołało wymazać. Ogień i woda, dwa żywioły, wokół których kręci się cała obrzędowość, trzymają się mocno również we współczesnych bieszczadzkich obchodach. W tym roku rozsiały się one po kilku miejscowościach, a każda kładzie akcent gdzie indziej.

Główny punkt na mapie to Dwernik. To tutaj 20 czerwca odbędzie się trzecia już Bieszczadzka Noc Kupały, jak podaje serwis YourBreak — wydarzenie z honorowym patronatem wójta gminy Lutowiska Janusza Krupy i patronatem medialnym TVP3 Rzeszów oraz Polskiego Radia Rzeszów. Za organizacją stoi kilka podmiotów naraz, m.in. Fundacja Dawnym Zwyczajem i grupa inicjatywna Tabor z Chmiela, Stowarzyszenie Inicjatyw Bieszczadzkich „Przełączenie" z Dwernika oraz Gminny Ośrodek Kultury w Lutowiskach. Wstęp jest wolny.

Dzień zaczyna się o 12:00 zielarską wyprawą po kwiaty, a o 16:00 otwierają się dwa kręgi. W Kręgu Kobiet panie plotą wianki i poznają symbolikę ziół; w Kręgu Mężczyzn — w tym roku po raz pierwszy — panowie próbują sił w dawnych zabawach i skokach przez ogień. Potem warsztaty taneczne, śpiewy sobótkowe, a o 21:00 to, co najważniejsze: puszczanie wianków na San. Reguła jest stara jak samo święto — kawaler, który wyłowi wianek panny w dole rzeki, ma prawo do pierwszego tańca, a jeśli para przypadnie sobie do gustu, razem przeskakuje przez ogień. Wieczór zamyka potańcówka do białego rana z kapelami Ozimkowicza, Nakonecznego i Świleckimi Pannami, a uczestnicy zgodnie ze zwyczajem ubierają się na biało. Warto dodać, że wspominany w niektórych zapowiedziach Chmiel to nie osobna impreza — odbywa się tam jedynie taneczny „before" przed głównym świętem w Dwerniku.

Zupełnie inny rytm ma wyprawa w Lutowiskach, zaplanowana między 19 a 21 czerwca. Jak czytamy w portalu wBieszczady.pl, to wydarzenie wyłącznie dla kobiet, które poznają góry z grzbietu koni huculskich — łagodnych na tyle, że poradzą sobie też osoby bez doświadczenia w jeździe. W programie warsztaty ziołowe, rytuał spalenia Mary, czyli symbolicznego pożegnania przeszłości, sesje jogi i wspólne ognisko w kameralnym kręgu.

Czwarty akcent to Zahutyń i Winnica Kmiecia — wersja bardziej współczesna, choć wprost odwołująca się do źródeł. W programie warsztaty wyplatania wianków z wikliny i „Słowiański Bar Kwiatowy", nawiązujące do dawnego przekonania, że zioła zebrane tej nocy mają największą moc. Kulminacją jest Rytuał Ognia, a wstępem do niego biały, lniany strój wpisany w „Kupałowy Paszport".

Nad wszystkim unosi się kwiat paproci — mityczny, zakwitający rzekomo tylko tej jednej nocy, dający widzieć skarby i rozumieć mowę zwierząt. Obok niego pojawiają się rośliny całkiem realne: nasięźrzał zrywany przy zaklęciach na powodzenie w miłości czy iwan-da-marja, symbol więzi brata i siostry. Tyle zostało z dawnej Kupały: noc, w której granica między tym, co realne, a tym, co magiczne, robi się cienka jak dym znad sobótki.

CTA Image

Szeroki wybór książek o Słowianach

Sprawdź ceny
Logo

To jest link afiliacyjny. Kupując za jego pomocą, wspieracie moją pracę, a cena dla Was i tak pozostaje bez zmian.

Wypróbuj 21 dni za darmo

Szukaj na blogu