Przejdź do treści

Schody do nieba. Słowianie robili to przed Led Zeppelin

Rok 1971. Jimmy Page i Robert Plant nagrywają Stairway to Heaven i wchodzą do historii rocka. Świat zachwyca się metaforą schodów prowadzących ku niebu.

Schody do nieba. Słowianie robili to przed Led Zeppelin

Tymczasem gdzieś w głębi pamięci etnograficznej spoczywa cichy dowód na to, że Słowianie mieli swoje schody do nieba znacznie wcześniej — i były znacznie bardziej dosłowne. Lepili je z ciasta.

Czterdziesty dzień

Aleksander Brückner w Mitologii słowiańskiej odnotowuje zwyczaj zaświadczony w materiałach zebranych wśród wschodnich Słowian na przełomie XIX i XX wieku. Czterdziestego dnia po śmierci bliskiej osoby kobiety „pieką z ciasta schody, po których dusza winna wejść na niebo", wzywając przy tym duchownego, aby odprowadził duszę w zaświaty.

Czterdziesty dzień po zgonie to data nieprzypadkowa. W tradycji prawosławnej odpowiada ostateczному odejściu duszy od świata żywych. Ale Brückner, wierny swojej metodzie, zatrzymuje się przy tym zwyczaju z pytaniem znacznie starszym: czy te schody do chrześcijańskiego nieba nie zastąpiły czegoś wcześniejszego? Czy dawniej na ich miejscu był most z ciasta — przeprawa do Nawii, podwodnej krainy Welesa, dokąd dusze podążały za wielką wodą?

Magia ciasta

Wypiek obrzędowy to jeden z najbardziej archaicznych instrumentów słowiańskiej magii. Ciasto ulepione w kształt przedmiotu nadawało temu przedmiotowi realną moc — przynajmniej w logice magii sympatycznej, którą rządziły się rytuały przejścia. Pieczone bocianie łapy witały dusze powracające wiosną. Figurki zwierząt z ciasta towarzyszyły noworocznemu świętowaniu. Schody były kolejnym ogniwem tej samej tradycji — tym razem przeznaczonym nie dla powracających, lecz dla odchodzących.

Dusza potrzebowała drogi. Żywi mieli obowiązek tę drogę jej przygotować.

Stairway — ale do której krainy?

Plant śpiewał o kobiecie przekonanej, że złotem kupi sobie wejście do nieba. Słowiańska gospodyni nie kupowała — piekła. I nie była pewna, dokąd te schody prowadzą. Do chrześcijańskiego nieba? Do Nawii za morzem? Może jedno i drugie splatało się w jednym geście rąk wałkujących ciasto, jak splata się w polskiej czy ukraińskiej wsi chrześcijaństwo z czymś znacznie starszym, czego nazwy już nie pamiętamy, ale kształt wciąż odtwarzamy.

Led Zeppelin napisali piosenkę. Słowiańskie kobiety robiły to samo, tylko inaczej — i czterdzieści dni po tym, gdy było już za późno na jakiekolwiek inne gesty.

Szukaj na blogu