Strzyga: jak powstał słowiański upiór
Strzyga jest dziś jednym z najbardziej rozpoznawalnych stworzeń kojarzonych ze słowiańskim folklorem. Jej historia jest jednak znacznie bardziej skomplikowana niż obraz pazurzastego potwora z gier i książek.

Ten tekst należy do przewodnika: Demonologia słowiańska.
Sama nazwa przyszła z łaciny, a w ludowych opowieściach strzyga i strzygoń zlały się z dawnym lękiem przed zmarłym, który po pogrzebie nadal wracał do żywych.
Dziś strzyga kojarzy się najczęściej z kobietą przemienioną w drapieżną bestię. Pazury, kły, nocne polowania, czasem ptasie cechy lub skrzydła. Taki obraz dobrze pasuje do fantasy, ale niewiele ma wspólnego z jednym, spójnym ludowym wyobrażeniem.
Takiego wyobrażenia po prostu nie było.
W polskich materiałach etnograficznych obok strzygi bardzo często pojawia się strzygoń – zmarły mężczyzna, który po pogrzebie opuszcza grób i wraca pomiędzy żywych. W różnych okolicach podobne istoty nazywano upiorami, wypiorami, wąpierzami albo wieszczymi. Granice między tymi nazwami bywały płynne. Ten sam rodzaj powracającego zmarłego w jednej wsi mógł być strzygoniem, a gdzie indziej upiorem.
Nie przypominało to więc współczesnego katalogu demonów, w którym każda istota ma ściśle określony wygląd, pochodzenie i zestaw umiejętności. Folklor był znacznie mniej uporządkowany.
Nazwa strzygi przyszła z zewnątrz
Jedna z ciekawszych rzeczy dotyczących strzygi kryje się w jej nazwie. Nie jest ona pierwotnie słowiańska.
Aleksander Brückner w Słowniku etymologicznym języka polskiego wywodził „strzygę” z łacińskiego striga, łączonego ze starszym strix i greckim określeniem sowy lub nocnego ptaka. W świecie antycznym podobne nazwy odnoszono także do złowrogich kobiecych istot, czarownic i stworzeń napadających nocą na ludzi.
Brückner uważał zapożyczenie za bardzo stare i datował je jeszcze na wczesne średniowiecze. Notował tę nazwę u Polaków, Słowaków i Słoweńców.
W tym samym haśle zwracał uwagę na coś jeszcze: męskie formy, między innymi „strzyg” i „strzygoń”, uznawał za lokalny rozwój zapożyczonego słowa. Nie oznacza to, że można wskazać moment, w którym Słowianie stworzyli sobie nowego demona. Pokazuje raczej, że obca nazwa zaczęła żyć własnym życiem w miejscowych wierzeniach.
Strzyga znana z późniejszego folkloru nie musiała więc zostać przejęta jako gotowa postać. Nazwa mogła nałożyć się na istniejące wcześniej opowieści o niebezpiecznych zmarłych.
Dwie dusze, dwa serca
Jednym z najbardziej charakterystycznych motywów związanych ze strzygoniem była podwójność.
Człowiek podejrzewany o możliwość powrotu po śmierci miał posiadać dwie dusze, dwa duchy albo dwa serca. Gdy umierał, jedna część opuszczała ciało, lecz druga w nim pozostawała. Zmarły nie był więc całkowicie martwy.
To tłumaczyło jego nocną aktywność.
Zofia Kowerska w materiale opublikowanym w 1894 roku zanotowała ludowe przekonanie, według którego śmierć jednego z dwóch serc powodowała ożywienie drugiego. Wtedy zmarły zaczynał nocą wychodzić z grobu i szkodzić ludziom.
Motyw nie występował wszędzie w identycznej postaci. W jednym regionie mówiono o dwóch duszach, w innym o dwóch sercach. Gdzie indziej możliwość przemiany w strzygonia łączono ze sposobem narodzin, zachowaniem człowieka albo rodzajem jego śmierci.
Folklor nie potrzebował jednej obowiązującej wersji.
Jak rozpoznawano przyszłego strzygonia?
Podejrzenia mogły pojawić się jeszcze za życia.
Za niepokojące uznawano dziecko urodzone z zębami albo w tak zwanym czepku. W niektórych przekazach przyszły strzygoń miał dwa rzędy zębów. Do listy podejrzanych cech trafiały też zrośnięte brwi, znamiona, lunatykowanie czy mówienie do samego siebie.
Nie była to oczywiście żadna wspólna dla całej Słowiańszczyzny lista. Poszczególne opowieści różniły się między regionami, a podobne oznaki przypisywano również innym postaciom z demonologii ludowej.
Z czasem starsze wyobrażenia mieszały się z chrześcijańskimi. W części przekazów strzygoniem mógł zostać samobójca albo osoba, która nie przyjęła bierzmowania. Ochronę miało zapewniać ochrzczenie dziecka dwoma imionami lub przyjęcie odpowiedniego sakramentu.
Nie oznacza to, że strzygoń jest demonem powstałym dopiero pod wpływem chrześcijaństwa. Pokazuje raczej sposób, w jaki starsze wierzenia dostosowywały się do nowej religijnej rzeczywistości.
Co strzygoń robił po śmierci?
Współczesny wampir przede wszystkim poluje.
Strzygoń miał bardziej urozmaicone życie po życiu.
Lud polski, jego zwyczaje i zabobony
To jest link afiliacyjny. Kupując za jego pomocą, wspieracie moją pracę i rozwój bloga, a cena dla Was i tak pozostaje bez zmian.
Sprawdź książkęMógł wychodzić z grobu, napadać na ludzi, dusić ich albo sprowadzać śmierć oddechem. Spotykano go przy drogach, na rozstajach, w lesie, w karczmach, a nawet w kościołach. W niektórych podaniach pojawiał się z własną odciętą głową pod pachą.
Jego obecność zdradzał czasem sam grób. Popękana lub poruszona ziemia miała być dowodem, że nieboszczyk nocą opuszcza mogiłę.
Podejrzenia potwierdzała ekshumacja. Jeżeli po otwarciu trumny ciało wyglądało zbyt dobrze, miało rumianą twarz, pozostawało ciepłe albo pojawiała się na nim krew, mieszkańcy mogli uznać to za znak, że zmarły nadal jest aktywny.
Strzygoń bywał również niebezpieczny dla własnej rodziny. Wierzono, że może „pociągnąć” za sobą kolejnych krewnych, powodując ich chorobę lub śmierć.
Zmarły wraca do gospodarstwa
Nie wszystkie opowieści były jednak historiami o atakach.

W materiałach etnograficznych zachowały się także podania o strzygoniach, którzy po śmierci po prostu wracali do domu i wykonywali dawne obowiązki.
Rąbali drewno, nosili wodę, młócili zboże, przygotowywali paszę dla zwierząt, doglądali gospodarstwa. Niekiedy pomagali owdowiałej żonie. Pracowali nocą i znikali przed pianiem koguta.
To jeden z ciekawszych motywów związanych ze strzygoniem, bo pokazuje go inaczej niż współczesne horrory. Nie zawsze był bestią czyhającą na przypadkową ofiarę. Bywał zmarłym sąsiadem, mężem albo gospodarzem, który wciąż wracał do miejsca znanego za życia.
W niektórych opowieściach więź ze światem żywych była jeszcze silniejsza. Zmarły odwiedzał własną żonę, a przekazy mówiły nawet o dzieciach mających narodzić się z takich spotkań.
Strzyga czy strzygoń?
Najprostszy współczesny podział mówi: strzyga jest kobietą, strzygoń mężczyzną.
W folklorze nie zawsze wyglądało to tak jasno.
Odnotowano również strzygonice, a słowo „strzyga” mogło odnosić się do demonicznej kobiety, czarownicy, upiorzycy albo zmarłej powracającej po śmierci. W zależności od regionu nazwy mogły częściowo się pokrywać.

Dlatego poszukiwanie jednego „prawdziwego” wyglądu strzygi nie ma większego sensu.
Nie wiadomo, czy miała obowiązkowo pazury. Nie wiadomo, czy miała skrzydła. Nie musiała nawet być kobietą, jeśli mówimy szerzej o folklorystycznym kręgu wyobrażeń związanych ze strzygą i strzygoniem.
Dzisiejsza popkultura uporządkowała coś, co wcześniej było mocno nieuporządkowane.
Czy strzyga była słowiańskim wampirem?
Można ją tak nazwać, jeśli potraktujemy słowo „wampir” szeroko.
Strzyga lub strzygoń wracali po śmierci, potrafili atakować żywych, mieli zachowywać oznaki życia w grobie, a część podań przypisywała im picie krwi. Pod tym względem należą do tego samego kręgu wyobrażeń co upiór czy wampir.
Trzeba jednak uważać, żeby nie przenosić na stare wierzenia obrazu stworzonego później przez literaturę.
Ludowy upiór nie był arystokratą mieszkającym w zamku. Najczęściej był niedawno zmarłym człowiekiem, którego mieszkańcy wsi dobrze znali. Wiedzieli, gdzie mieszkał, z kim był spokrewniony i gdzie został pochowany.
To właśnie czyniło go groźnym. Nie był obcym potworem. Był kimś swoim, kto powinien już należeć do świata zmarłych, ale nadal pojawiał się wśród żywych.
Jak powstrzymywano strzygonia?
Kiedy podejrzenie padało na konkretnego zmarłego, otwierano grób.
Ciało można było obrócić twarzą w dół. Odcinano głowę i układano ją między nogami, aby nie mogła połączyć się z resztą ciała. Zwłoki przebijano kołkiem albo zębem brony. Do ust wkładano kamień, a pod językiem umieszczano przedmioty o znaczeniu religijnym.

W niektórych przekazach pojawia się mak oraz drobne przedmioty, które upiór miał liczyć, zbierać albo rozplątywać. Zajęcie miało zatrzymać go w grobie aż do świtu.
Obok takich zabiegów funkcjonowała modlitwa, święcona woda i pomoc księdza.
Trudno więc oddzielić w tych praktykach „czyste pogaństwo” od późniejszych wpływów. Materiał znany etnografom pochodzi przede wszystkim z czasów, gdy chrześcijaństwo od stuleci było częścią życia mieszkańców tych ziem. Dawne wyobrażenia o powracających zmarłych zdążyły połączyć się z nową religią.
Czy istnieją groby strzyg?
Archeolodzy znajdują nietypowe pochówki, które w mediach chętnie nazywa się „grobami wampirów”.
Zdarzają się zwłoki pozbawione głowy, ułożone twarzą do ziemi, obciążone kamieniem lub zabezpieczone w sposób, który mógł mieć uniemożliwić zmarłemu opuszczenie grobu.
Takich znalezisk nie można jednak automatycznie przypisywać strzygom.
Tomasz Kurasiński, Kalina Skóra i Viktor Gayduchik w pracy poświęconej tak zwanym praktykom antywampirycznym analizowali między innymi obecność maku i innych ziaren w pochówkach. W folklorze ich liczebność mogła mieć znaczenie ochronne – zmarły miał być zmuszony do liczenia rozsypanych ziaren.
Autorzy zwracają jednak uwagę na problem interpretacji. Sam nietypowy układ ciała, kamień czy obecność maku nie wystarczają, żeby stwierdzić, że pochowany człowiek uchodził za wampira.

Tym bardziej nie można ustalić, czy mieszkańcy jego okolicy nazywali go strzygą, strzygoniem, upiorem czy jeszcze inaczej.
Skąd więc wzięła się strzyga?
Nie znamy jednego mitu opowiadającego o narodzinach pierwszej strzygi.
Jej nazwa ma korzenie grecko-łacińskie i bardzo wcześnie trafiła do części języków słowiańskich. Na miejscu zaczęła funkcjonować obok wierzeń w ludzi, którzy z różnych powodów nie umierali całkowicie i po pogrzebie nadal opuszczali grób.

W polskim folklorze szczególnie mocno rozwinęła się postać strzygonia. Towarzyszyły mu opowieści o dwóch duszach lub dwóch sercach, nocnych wizytach w gospodarstwie, atakach na ludzi i sposobach unieszkodliwiania ciała.
Późniejsze przekazy dołożyły motywy chrześcijańskie, a literatura, gry i filmy stworzyły z rozproszonych wersji znacznie bardziej jednolity obraz strzygi.
Dlatego strzyga z dawnych opowieści może mocno zaskoczyć kogoś, kto zna ją wyłącznie z fantasy. Czasem była groźną upiorzycą. Innym razem strzygoniem wychodzącym nocą z grobu. Bywało też, że zamiast polować na ludzi wracał do chałupy, brał siekierę i zabierał się do pracy.
Źródła i literatura
- Aleksander Brückner, Słownik etymologiczny języka polskiego, Kraków 1927, hasło „strzyga”.
- Roksana Sitniewska, „Strzygoń/strzyga”, w: Słownik polskiej bajki ludowej, red. Violetta Wróblewska.
- Roksana Sitniewska, „Strzyga i strzygoń w kulturze tradycyjnej i popularnej”, „Fragile. Pismo kulturalne”, 2012, nr 2.
- Jarosław Kolczyński, „Jeszcze raz o upiorze (wampirze) i strzygoni (strzydze)”, „Etnografia Polska” 2003, t. 47, z. 1–2.
- Henryk Biegeleisen, Śmierć w obrzędach, zwyczajach i wierzeniach ludu polskiego, 1930.
- Oskar Kolberg, Dzieła wszystkie.
- Kazimierz Moszyński, Kultura ludowa Słowian, t. II.
- Leonard J. Pełka, Polska demonologia ludowa.





