Wawel: archeolodzy szukają kościoła sprzed tysiąca lat. W ziemi czterdzieści pochówków i dziecko z roślinnym wiankiem
Po sześćdziesięciu latach archeolodzy znów schodzą pod zewnętrzny dziedziniec Wawelu. Szukają reliktów wczesnośredniowiecznego kościoła św. Jerzego, a po drodze trafiają na czterdzieści szkieletów, mur sprzed nawet tysiąca lat i pochówek dwuletniego dziecka z roślinnym wiankiem.

Po majówce archeolodzy mieli wrócić na zewnętrzny dziedziniec Wawelu i ruszyć z kolejnym sezonem wykopalisk. Jak podaje „Dziennik Polski", ich główny cel to znalezienie reliktów wczesnośredniowiecznego kościoła pw. św. Jerzego. Wykopy mają po dwa metry głębokości i sięgają do macierzystej skały wapiennej wzgórza, więc schodząc w dół, badacze cofają się nawet o dziesięć wieków.
Poprzednie prace w tym miejscu prowadzono około sześćdziesięciu lat temu. Znaleziono wtedy późnośredniowieczne, gotyckie fundamenty kościoła św. Jerzego — ich przebieg zaznaczono na powierzchni niskimi murkami, które do dziś pokazują, gdzie stała świątynia. Już wówczas pojawiły się jednak ślady sugerujące, że przed kościołem gotyckim mogła w tym miejscu stać jakaś wcześniejsza budowla. Jak relacjonuje serwis Nauka w Polsce, w ostatnim czasie na Wawelu przeprowadzono dodatkowo badania radarowe, które pomogły wytypować areały do dalszych prac.
Tegoroczny sezon to kontynuacja zeszłorocznego, który był na tyle obiecujący, że dał argument do powrotu. Według ustaleń „Gazety Krakowskiej" archeolodzy znaleźli już kilkadziesiąt pochówków, dewocjonalia, monety, a także mur, który może mieć 900–1000 lat. Łącznie odkryto szczątki około czterdziestu osób — przede wszystkim przedstawicieli stanu duchownego, którzy mieszkali w tzw. miasteczku wawelskim, w budynkach stojących niegdyś na terenie dzisiejszego dziedzińca.
Szeroki wybór książek o Słowianach
I tu zaczyna się część, która powinna zainteresować każdego, kto siedzi w polskich obyczajach pogrzebowych. Wśród pochówków są groby dzieci, złożone wewnątrz prezbiterium kościoła średniowiecznego. — Na uwagę zasługuje pochówek dwuletniego dziecka, wyposażony w zachowany szczątkowo wianek organiczny — mówi cytowany przez „Dziennik Polski" archeolog Jakub Rąpała.
Wianek pleciony z roślin towarzyszący zmarłemu to motyw, który w polskiej kulturze ludowej ma długą historię i mocno wiąże się z pogranicznym, na wpół chrześcijańskim, na wpół przedchrześcijańskim repertuarem rytuałów przejścia. Szczątki są obecnie poddawane badaniom antropologicznym.
Z grobów datowanych na XVII i XVIII wiek badacze wydobyli też całą kolekcję dewocjonaliów: medaliki z Matką Boską, świętymi, monety. Jak informuje portal TVN24, w rejonie prezbiterium znaleziono również fragment broni — według wstępnych hipotez może to być kord. Przedmiot jest oczyszczany.
Jeśli archeologom uda się dojść do wczesnośredniowiecznego muru i potwierdzić, że stała tam świątynia z czasów pierwszych Piastów, będzie to jeden z ważniejszych głosów w dyskusji o sakralnej topografii Wawelu w pierwszych wiekach po przyjęciu chrztu. Jak powiedział cytowany przez TVN24 dyrektor Zamku Królewskiego prof. Andrzej Betlej, jest duża szansa, że uda się tę hipotezę zweryfikować.
Trzymamy kciuki za dwumetrowe wykopy.
Polecana lektura (afiliacja): Henryk Łowmiański, Religia Słowian i jej upadek (w. VI–XII) — klasyk o tym, co działo się ze słowiańskim światem religijnym dokładnie wtedy, kiedy na Wawelu wbijano fundamenty pierwszych kamiennych kościołów. Do kupienia m.in. w Empiku i na Lubimyczytać.






