Przejdź do treści

Kim naprawdę był Weles? Nowe badania obalają kilka mitów

Przez dekady uczono nas, że Weles to przede wszystkim „bóg bydła". Nowsze badania — w tym wydana w Polsce w 2025 roku monografia naukowa — pokazują inny obraz. Co tak naprawdę wiemy o tym bogu, a co należy włożyć między bajki?

Kim naprawdę był Weles? Nowe badania obalają kilka mitów

Ten tekst należy do przewodnika: Bogowie słowiańscy.

Weles to jedno z tych słowiańskich bóstw, przy których każda epoka zostawia własne ślady. XIX-wieczni badacze wyczytali w nim pasterza krów. Połowa XX wieku zrobiła z niego kosmicznego antagonistę Peruna — węża toczącego wieczną walkę z bogiem gromu. A internet przez ostatnie dwie dekady chętnie mieszał jedno z drugim.

Tyle że część z tego to po prostu błąd. Albo mocno naciągana interpretacja.

Skąd w ogóle wzięło się to „bydło"?

Skojarzenie Welesa z bydłem pochodzi głównie z jednego źródła: kronik wschodniosłowiańskich, gdzie pojawia się jako skotij bog — „bóg bydła". Problem w tym, że jest to jedyny tego rodzaju zapis, a jego interpretacja nie jest oczywista.

Etymologia samego imienia nie pomaga rozstrzygnąć sprawy, bo mówi kilka rzeczy naraz. Rdzeń wel- może oznaczać sierść lub wełnę — stąd skojarzenie z owcami i bydłem. Ale ten sam rdzeń daje też prasłowiańskie słowo oznaczające łąkę (woltus), dusze zmarłych (litewskie veli) czy wreszcie wilgotne, bagniste miejsce. W językach bałtyckich, które są kopalnią porównawczego materiału do słowiańszczyzny, odpowiednik Welesa — Velnias czy łotewski Vels — to bóstwo śmierci i zaświatów, nie hodowli.

Związek z bydłem jest więc możliwy, ale nie jest fundamentem kultu. Nowsze badania sugerują, że bydło pojawiało się w kontekście Welesa raczej jako element rytuału — ofiara z czarnego, trzyletniego byka to klasyczna ofiara chtoniczna, składana bóstwom podziemnym. Wół nie definiuje Welesa; jest narzędziem komunikacji z jego dziedziną.

Co zostało ostatnio podważone lub odrzucone

Parę tez, które jeszcze niedawno pojawiały się w popularnych opracowaniach, dziś nie ma oparcia w naukowym mainstreamie:

  • Weles jako wąż walczący z Perunem — ta rekonstrukcja pochodzi od rosyjskich filologów Iwanowa i Toporowa (1974). Była przez długi czas popularna, ale krytykowano ją już od lat 80. Ostatecznie sam Toporow ją odwołał. Nie ma żadnego bezpośredniego źródła, które potwierdzałoby, że Weles był wężowym demonem toczącym kosmiczny bój z bogiem gromu.
  • Weles jako zoomorficzny chaos-potwór — z powyższym wiąże się obraz Welesa jako smoka lub żmija. To naciąganie: nie można wyobrazić sobie, żeby Słowianie przysięgali na imię groźnego demona. A właśnie na Welesa — obok Peruna — przysięgała w traktatach z Bizancjum „wsja Ruś", cała Ruś. Chaos-potwory nie dostają takich zaszczytów.
  • Weles jako wyłącznie bóg bydła i hodowli — to zbyt duże uproszczenie. Bydlęca funkcja jest co najwyżej jedną z warstw, i to niekoniecznie najstarszą.
  • Księga Welesa jako źródło — falsyfikat, odrzucony przez naukę. Mimo to wciąż pojawia się w popularnych opracowaniach i na stronach rodzimowierczych.

Kim zatem był Weles?

Tym, co naprawdę jest w miarę pewne, jest jego rola chtoniczna. Weles to pan Nawii — słowiańskiego zaświatu. Strzeże granicy między światem żywych a umarłymi, opiekuje się duszami, panuje nad tym, co mokre, leśne, dzikie i nieobliczalne. Mieszka u korzeni Drzewa Kosmicznego, tam gdzie Perun siedzi na wierzchołku — i ta opozycja jest realna, choć nie musi oznaczać walki.

Aleksander Gieysztor, jeden z najważniejszych polskich badaczy słowiańszczyzny, porównywał parę Weles–Perun do indyjskiej opozycji Mitra–Waruna. To bóstwa rządzące różnymi porządkami rzeczywistości, nie wrogowie. Sam Toporow w późniejszych pracach skłaniał się ku temu samemu: Weles jako odpowiednik Waruny, bóstwa porządku kosmicznego i przysięgi, nie demona.

Weles to też patron magii, wiedzy i przysięg. Stąd wołchow — słowiański czarownik — zawdzięcza mu imię. Stąd Bojan, mityczny śpiewak ze Słowa o wyprawie Igora, nazywany jest wnukiem Welesa.

Po chrystianizacji rozpadł się na kilka postaci. Jego opiekuńczy aspekt wobec zwierząt przejął święty Błażej (słowiańskie Włas, Błaż — fonetycznie blisko). Podstępny, dobrotliwy wymiar przejął święty Mikołaj. A ciemna strona pana podziemi trafiła, jak zwykle, do diabła.

W październiku 2025 roku Wydawnictwo Replika opublikowało polskie tłumaczenie pracy doktorskiej czeskiej badaczki Michaeli Gajdošíkovej-Šebetovskiej — Weles. Słowiański bóg zaświatów. To pierwsza tak poważna monografia na ten temat dostępna po polsku, oparta na analizie źródeł, z szerokim zapleczem komparatystycznym. Autorka wprost odrzuca rekonstrukcję Iwanowa–Toporowa i ostrożnie, ale konsekwentnie buduje obraz Welesa jako bóstwa zaświatów — złożonego, wielowarstwowego, a nie sprowadzalnego do jednej funkcji.

To lektura wymagająca — akademicki język, gęste przypisy — ale warta zachodu dla każdego, kto temat traktuje poważnie.

Źródła i lektury

  • Michaela Gajdošíková-Šebetovská, Weles. Słowiański bóg zaświatów, Wydawnictwo Replika, Poznań 2025
  • Aleksander Gieysztor, Mitologia Słowian, Wydawnictwa Artystyczne i Filmowe (oraz późniejsze wydania)
  • Aleksander Brückner, Mitologia słowiańska, PWN (wydania archiwalne i reprinty)

Szukaj na blogu