Przejdź do treści

Żniwa i dożynki. Dawne obrzędy i ich znaczenie

Zażynki, ostatnia kępa zboża i wieniec dożynkowy. Jak wyglądały dawne żniwa i co naprawdę wiadomo o związanych z nimi zwyczajach.

Żniwa i dożynki. Dawne obrzędy i ich znaczenie
Ilustracja zastępcza. Wygenerowana przez AI (ChatGPT, OpenAI)

Dożynki są dziś widowiskowym finałem sezonu. Dawniej obrzędy towarzyszyły także rozpoczęciu żniw, ścięciu pierwszych kłosów i pozostawieniu na polu ostatniej kępy zboża. Ich przebieg różnił się jednak zależnie od regionu.

Kiedy pod koniec lata jedziesz przez wieś i mijasz plakat zapraszający na dożynki, oglądasz finał dłuższej historii. Dzisiejszy festyn z wieńcem, mszą i występami wyrósł ze zwyczajów towarzyszących najważniejszym momentom żniw: pierwszemu wyjściu w pole, ścięciu początkowych kłosów, zakończeniu pracy i przekazaniu gospodarzowi zebranego plonu.

Nie istniał jeden obowiązujący na całym obszarze Polski scenariusz. Terminy prac, nazwy obrzędów i wykonywane czynności różniły się w zależności od regionu, epoki i zamożności gospodarstwa. Zwyczaje znane z Lubelszczyzny nie musiały wyglądać tak samo na Mazowszu, w Małopolsce czy Wielkopolsce.

Zażynki, czyli początek żniw

Na większości ziem polskich żniwa rozpoczynały się w lipcu i trwały przez sierpień. Dokładny termin zależał od pogody, rodzaju zboża i miejscowych warunków. Na Lubelszczyźnie początek prac przypadał zwykle na drugą połowę lipca. Za jeden ze znaków dojrzałości zbóż uważano tam głos przepiórki. Nazwa zażynek nie pochodziła jednak od ptaka. Oznaczała po prostu rozpoczęcie żęcia.

Pierwszego dnia nie ruszano do pracy bez przygotowania. W niektórych okolicach żniwiarze zaczynali od znaku krzyża i krótkiej modlitwy. Gospodarz mógł poczęstować pracujących wódką, wylewając kilka kropli na ziemię. Gospodyni kładła w rogu pola chleb na lnianej ściereczce. Gesty miały zapewnić dostatek i bezpieczne zakończenie prac. Nie był to ogólnopolski rytuał odprawiany wszędzie w identycznej formie.

Szczególne znaczenie przypisywano pierwszym kłosom i pierwszemu snopowi. Pierwszy snop ścinał niekiedy sam gospodarz. W zapisach z Lubelszczyzny pojawiają się relacje o przechowywaniu go do Wigilii. Wnoszono go wtedy do izby, a pochodzące z niego ziarno dodawano później do materiału siewnego. W ten sposób łączono zakończony zbiór z przyszłym zasiewem.

W praktykach tych gesty chrześcijańskie łączyły się z przekonaniem, że właściwe rozpoczęcie pracy może ochronić plon i pomóc w zapewnieniu przyszłego urodzaju. Nie zawsze da się ustalić wiek poszczególnych zwyczajów ani jednoznacznie oddzielić elementy starsze od późniejszych.

Porządek pracy w polu

Żniwa angażowały niemal całą wiejską społeczność. Przy ścinaniu zbóż sierpem pracowały głównie kobiety i dziewczęta. Upowszechnienie kos sprawiło, że większą część koszenia przejęli mężczyźni, natomiast kobiety wiązały zboże w snopy i porządkowały ściernisko.

Grupa pracujących miała swojego przodownika lub przodownicę, którzy nadawali tempo pozostałym. Młody mężczyzna po raz pierwszy ruszający do pracy z kosą mógł zostać poddany obrzędowemu „frycowaniu”. Wykonywał żartobliwe zadania, przechodził symboliczną „spowiedź”, a czasem był wiązany powrósłami i prowadzony do dworu lub zagrody gospodarza. Zwyczaj miał formę zabawy, ale zarazem oznaczał przyjęcie nowego pracownika do grona doświadczonych kosiarzy.

Powrósłami wiązano również właścicieli pól albo członków ich rodzin. Z czasem stało się to przede wszystkim sposobem na uzyskanie poczęstunku lub dodatkowej zapłaty. Trudniej dowieść, że zwyczaj zawsze miał jeden wcześniejszy, ściśle określony sens.

„Broda”, „pępek” i „przepiórka”

Najwięcej zwyczajów wiązało się z końcem prac. Ostatniej kępy zboża nie traktowano jak pozostałych. Zostawiano ją przez pewien czas na polu, pielono dookoła, wiązano, zaplatano albo ozdabiano kwiatami i wstążkami. W zależności od regionu nazywano ją między innymi przepiórką, brodą, pępkiem, kozą, równianką lub wiązanką. Na Mazowszu i Podlasiu często występowała nazwa „przepiórka”, w Małopolsce „broda”, a w Wielkopolsce „pępek”.

Wokół pozostawionych kłosów wykonywano różne czynności. Jedną z najbardziej charakterystycznych było „oborywanie przepiórki”. Przodownicę albo młodą żniwiarkę prowadzono lub przeciągano wokół kępy zboża. Znane były też łagodniejsze warianty, w których po prostu obchodzono ostatnie kłosy. Zabieg miał zapewnić urodzaj, choć jego przebieg zależał od miejscowej tradycji.

Na końcu kłosy ścinano uroczyście. Mógł to zrobić gospodarz, najlepszy kosiarz albo przodownica. Część ziarna zachowywano do następnego siewu, a kłosy przeznaczano na wieniec dożynkowy. Nie zawsze jednak postępowano tak samo. W jednych miejscach ostatnia kępa pozostawała na polu dłużej, w innych wykopywano ją i przenoszono do gospodarstwa.

Badacze wiązali zwyczaj z przekonaniem, że w ostatnich kłosach skupia się siła odpowiedzialna za dalszą wegetację roślin. Nie oznacza to jednak, że mieszkańcy wszystkich polskich wsi wierzyli w jednego, dokładnie opisanego „demona zbożowego”. Nazwy takie jak baba, koza czy przepiórka mogły być personifikacjami zboża, lecz ich interpretacje nie są jednoznaczne.

Wieniec z całego plonu

Najważniejszym przedmiotem dożynek był wieniec, zwany również plonem. Wplatano do niego kłosy żyta, pszenicy, jęczmienia i owsa. Dodawano kwiaty, zioła, owoce jarzębiny, jabłka, orzechy i warzywa. W różnych regionach wieńce przybierały formę koła, bukietu albo korony. Niekiedy rolę wieńca pełniła sama „przepiórka”, czyli wykopana z pola kępa ostatnich kłosów, ozdobiona kwiatami i wstążkami. Nie chodziło więc o ściętego ptaka.

Okładka książki
Warto mieć na półce

Lud polski, jego zwyczaje i zabobony

To jest link afiliacyjny. Kupując za jego pomocą, wspieracie moją pracę i rozwój bloga, a cena dla Was i tak pozostaje bez zmian.

Sprawdź książkę

Bywało natomiast, że na gotowym wieńcu rzeczywiście umieszczano żywego koguta, kaczkę lub kurczę. Zachowanie ptaka miało wróżyć, czy kolejny rok będzie urodzajny. Praktyka ta nie występowała wszędzie, ale została odnotowana między innymi w opisach zwyczajów z regionu radomskiego.

Wieniec niosła zwykle przodownica, choć większe konstrukcje wymagały pomocy kilku osób. Orszak udawał się do dworu lub domu gospodarza. W niektórych miejscach wcześniej szedł do kościoła, gdzie wieniec otrzymywał błogosławieństwo. Po drodze śpiewano pieśni o zakończonych żniwach, zebranym plonie, trudach pracy oraz oczekiwanym poczęstunku.

Przekazanie wieńca nie było jedynie podziękowaniem składanym właścicielowi pola. Gospodarz powinien odpowiedzieć zapłatą, jedzeniem i zabawą. Wieniec przechowywano później w domu, sieni lub stodole. Wykruszone z niego ziarno mogło trafić do przyszłego siewu.

Skąd wzięły się dożynki

Znana ze źródeł dworsko-folwarczna forma dożynek ukształtowała się prawdopodobnie w XVI lub na przełomie XVI i XVII wieku, wraz z rozwojem wielkich gospodarstw folwarcznych. Właściciel majątku urządzał dla żniwiarzy poczęstunek i zabawę, będące nagrodą za zakończenie pracy. Nie oznacza to, że wcześniej nie istniały zwyczaje związane z ostatnimi kłosami i zamknięciem zbiorów. Trudniej jednak dokładnie odtworzyć ich przebieg.

Święto miało wiele regionalnych nazw. Mówiono o wieńcowym lub wieńczynach, obżynkach, wyżynkach oraz okrężnem. Ostatnia nazwa, używana między innymi w Radomskiem, wiązała się z obrzędowym okrążaniem pól po zakończeniu prac. Zażynki oznaczały przede wszystkim rozpoczęcie żniw, dlatego nie należy bez wyjaśnienia używać tej nazwy jako synonimu ich finału.

Pod koniec XIX wieku, na wzór uroczystości dworskich, zaczęto urządzać dożynki chłopskie. Bogatsi gospodarze wyprawiali je dla rodziny, parobków i pracowników najemnych. W okresie międzywojennym pojawiły się dożynki gminne, powiatowe i parafialne. Święto stawało się manifestacją znaczenia rolników, a obok wieńców i obrzędów pojawiały się wystawy, festyny oraz występy zespołów ludowych.

Po II wojnie światowej władze PRL przekształciły dożynki w duże widowisko państwowe. Zachowano korowody, wieńce, chleb i pieśni, lecz uroczystość otrzymała wyraźny wymiar polityczny. Po 1980 roku ponownie zaczęto mocniej podkreślać jej charakter religijny. Rozwijały się dożynki parafialne i pielgrzymki do sanktuariów.

Okładka książki
Propozycja książkowa

"Śladami pierwotnych wierzeń"

To jest link afiliacyjny. Kupując za jego pomocą, wspieracie moją pracę i rozwój bloga, a cena dla Was i tak pozostaje bez zmian.

Sprawdź książkę

Mechanizacja skróciła żniwa i zmniejszyła znaczenie pracy zbiorowej, ale nie stworzyła religijnej oprawy dożynek. Wieńce niesiono do kościołów i święcono już wcześniej, niekiedy w okolicach przypadającego 15 sierpnia święta Matki Boskiej Zielnej. Dzisiejsze dożynki są więc wynikiem kilku nakładających się tradycji: dworskiego święta kończącego pracę, miejscowych zwyczajów żniwnych, obrzędowości kościelnej oraz późniejszych uroczystości samorządowych i państwowych.

Źródła:

  • Barbara Ogrodowska, „Polskie obrzędy i zwyczaje doroczne”, Sport i Turystyka – Muza, Warszawa 2009.
  • Barbara Ogrodowska, „Zwyczaje, obrzędy i tradycje w Polsce”, Verbinum, Warszawa 2001.
  • Oskar Kolberg, „Lud. Jego zwyczaje, sposób życia, mowa, podania, przysłowia, obrzędy, gusła, zabawy, pieśni, muzyka i tańce. Radomskie”, t. 20, Kraków 1887.
  • „Etnografia Lubelszczyzny – cykl roczny w życiu wsi”, Ośrodek Brama Grodzka – Teatr NN.
  • Joanna Szymańska-Radziewicz, „Czas zbioru plonów – czas świętowania”, Narodowy Instytut Kultury i Dziedzictwa Wsi.
  • „O uroczystości żniwnej Okrężnem zwaną”, Muzeum Wsi Radomskiej.
  • Małgorzata Jaszczołt, „Dożynkowe zwyczaje”, Państwowe Muzeum Etnograficzne w Warszawie.

Szukaj na blogu