Przejdź do treści

Leli i Łado - bogowie Słowian czy biesiadne okrzyki?

Rodzimowiercy świętują „Boskie Zaślubiny Leli i Łado” podczas Stada. Nie jest to pewnie poświadczony obrzęd dawnych Słowian. Źródła prowadzą raczej do późnych przekazów, ludowych refrenów i spornego „panteonu Długosza”.

Wiosenny obrzęd przy ognisku inspirowany słowiańską tradycją
Wiosenny obrzęd przy ognisku inspirowany słowiańską tradycją

Rodzimowiercy zamieścili na FB wpis informujący o tym, że spotkali się przy Świętym Ogniu, aby świętować Stado i „Boskie Zaślubiny Leli oraz Łado”. Brzmi to jak odtworzenie bardzo starego, przedchrześcijańskiego święta. Rzecz jest jednak bardziej skomplikowana.

Leli i Łado jako boska para zaślubiana podczas Stada to współczesna rekonstrukcja religijna, a nie dobrze poświadczony obrzęd dawnych Słowian. Nie znaczy to, że dzisiejsze święto jest „fałszywe”. Znaczy tylko tyle, że trzeba wyraźnie oddzielić praktykę współczesnych wspólnot rodzimowierczych od tego, co rzeczywiście da się wyczytać ze średniowiecznych i późniejszych źródeł.

Skąd wzięły się Leli i Łado?

Najstarsze źródła dotyczące Stada są późne i kłopotliwe. Nie prowadzą nas do pewnego, przedchrześcijańskiego mitu o boskiej parze, lecz do średniowiecznych opisów zabaw, tańców i śpiewów potępianych przez duchownych.

Samo „Stado” pojawia się w przekazach wiązanych z Zielonymi Świątkami, między innymi u Jana Długosza oraz w „Postylli” przypisywanej Łukaszowi z Wielkiego Koźmina. Mowa tam o gromadach, tańcach, śpiewach, zabawach młodzieży i obrzędach uznawanych przez autorów kościelnych za pozostałość pogaństwa. Nie mamy jednak prostego opisu święta, podczas którego dawni Słowianie mieliby zaślubiać Leli i Łado jako boską parę.

Duży problem zaczyna się u Jana Długosza. To on próbował zbudować „polski Olimp”, dopasowując rzekome bóstwa Polaków do znanych sobie wzorców grecko-rzymskich. W tym schemacie pojawiają się między innymi Łada lub Łado oraz Dzidzilela. Długosz pisał jednak wiele stuleci po chrystianizacji ziem polskich. Nie miał bezpośredniego dostępu do przedchrześcijańskiej religii Polan. Korzystał z późnych śladów, niezrozumiałych już przyśpiewów i własnych analogii do mitologii antycznej.

To właśnie dlatego imiona takie jak Łado, Leli, Dzidzilela, Lelum czy Polelum należą do najbardziej spornych elementów tak zwanej mitologii polskiej. Nie da się ich traktować tak samo jak Peruna czy Welesa, których kult jest znacznie solidniej poświadczony w źródłach słowiańskich.

Brückner: refreny, przyśpiewki i biesiadne okrzyki

Najbardziej znanym sceptykiem był Aleksander Brückner. W „Mitologii słowiańskiej i polskiej” bardzo ostro rozprawiał się z bóstwami wyprowadzanymi z ludowych przyśpiewów. „Łado” uznawał przede wszystkim za refren pieśni weselnych i obrzędowych, a „leli poleli” wiązał z okrzykami biesiadnymi, zabawą i karczmianym językiem.

Warto jednak dobrze zrozumieć jego stanowisko. Brückner nie twierdził, że takich słów nie było w folklorze. Przeciwnie, sam przytaczał refreny typu „łado, łado” czy „lelom, ładom” w pieśniach weselnych. Spór dotyczył czegoś innego: czy z samego refrenu można zrobić imię bóstwa.

Brückner odpowiadał zdecydowanie: nie. Jego zdaniem część późnych autorów wzięła niezrozumiałe już formuły śpiewane podczas zabaw i potraktowała je jak wezwania do bogów. Tak powstawały bóstwa, które bardziej należały do literatury i kronikarskiej wyobraźni niż do dobrze uchwytnej religii dawnych Słowian.

Okładka książki
Propozycja książkowa

"Mitologia słowiańska i polska"

To jest link afiliacyjny. Kupując za jego pomocą, wspieracie moją pracę i rozwój bloga, a cena dla Was i tak pozostaje bez zmian.

Sprawdź książkę

Gieysztor był ostrożniejszy, ale nie potwierdził boskich zaślubin

Aleksander Gieysztor podchodził do takich spraw inaczej niż Brückner. W „Mitologii Słowian” był bardziej otwarty na folklor, obrzędy ludowe i późne przekazy etnograficzne. Uważał, że mogą one przechowywać bardzo stare warstwy wierzeń. To była jedna z ważnych cech jego metody: zestawianie źródeł pisanych z dużo późniejszym materiałem ludowym i porównawczym.

Nie wolno jednak wyciągać z tego zbyt daleko idącego wniosku. Otwartość Gieysztora na folklor jako materiał badawczy nie oznacza, że potwierdził historyczność pary Leli i Łado albo ich boskich zaślubin. To są dwie różne rzeczy.

Gieysztor dawał przestrzeń do ostrożnych hipotez. Nie dawał prostego dowodu na to, że dawni Słowianie czcili Leli i Łado jako parę małżeńską, której związek odtwarzano podczas Stada. Dlatego powoływanie się na niego w tej sprawie wymaga dużej ostrożności.

Okładka książki
Propozycja książkowa

"Mitologia Słowian"

To jest link afiliacyjny. Kupując za jego pomocą, wspieracie moją pracę i rozwój bloga, a cena dla Was i tak pozostaje bez zmian.

Sprawdź książkę

Janicki idzie tropem sceptycznym

Kamil Janicki w popularnonaukowym ujęciu idzie tropem bliskim Brücknerowi i nowszej krytyce mediewistycznej. Przypomina, że Długosz pisał wiele stuleci po chrzcie Mieszka, a jego „polski Olimp” był konstrukcją zbudowaną na późnych zawołaniach, przyśpiewach i powierzchownych analogiach z mitologią rzymską.

To ważne, bo Janicki nie jest tu podstawowym źródłem naukowym, lecz dobrym przewodnikiem po sceptycznym stanowisku. Jego tekst dobrze streszcza problem: część rzekomych bóstw polskich mogła powstać nie z pamięci o dawnym kulcie, ale z błędnego odczytania ludowych okrzyków.

Okładka książki
Propozycja książkowa

"Cywilizacja Słowian"

To jest link afiliacyjny. Kupując za jego pomocą, wspieracie moją pracę i rozwój bloga, a cena dla Was i tak pozostaje bez zmian.

Sprawdź książkę

Czym było Stado?

Historyczne Stado nie było poświadczonym świętem boskich zaślubin Leli i Łado. W średniowiecznych przekazach to raczej wiosenne zgromadzenie, związane z Zielonymi Świątkami, tańcami, śpiewami i zabawami młodzieży. Autorzy kościelni widzieli w tym pozostałość pogaństwa i moralne zagrożenie.

Zielone Świątki. Chrześcijańskie święto z cieniem dawnego Stada
Zielone Świątki są w Kościele pamiątką Zesłania Ducha Świętego, ale w ludowej tradycji długo zachowały znacznie starszy charakter. W zieleni, tańcach, obchodach pól i pasterskich zwyczajach widać ślady dawnego świętowania przełomu wiosny i lata.

Można więc mówić o obrzędach wiosennych, płodnościowych, miłosnych i wspólnotowych. Można mówić o żywym folklorze. Trudniej mówić o gotowym micie, w którym konkretna para bóstw bierze ślub podczas odwiecznej słowiańskiej ceremonii.

Tu szczególnie ważna jest analiza Piotra Grochowskiego dotycząca współczesnego rodzimowierczego Stada. Badacz pokazuje, że dzisiejszy obrzęd nie jest prostym odtworzeniem jednego dawnego źródła. Do scenariusza włączono między innymi chorwacki zwyczaj „ljelje/kraljice”, a orszak dziewcząt podzielono na drużynę Leli i drużynę Łado. Całość została zbudowana jako rekonstrukcja i kompozycja, oparta na różnych inspiracjach słowiańskich oraz folklorystycznych.

To nie odbiera współczesnemu obrzędowi sensu religijnego dla tych, którzy go praktykują. Odbiera mu tylko status wiernie poświadczonego rytuału sprzed tysiąca lat.

Co wiemy na pewno, a czego nie wiemy?

Wiemy, że w późnośredniowiecznych źródłach pojawiają się wzmianki o Stadzie, wiosennych zabawach, śpiewach i obrzędach zwalczanych przez Kościół. Wiemy też, że w tradycji kronikarskiej i folklorystycznej funkcjonowały słowa takie jak Łado, Leli, Dzidzilela, Lelum i Polelum.

Nie wiemy natomiast, czy były to imiona realnie czczonych bóstw. Nie mamy pewnego przedchrześcijańskiego mitu o Leli i Łado. Nie mamy też źródła, które opisywałoby boskie zaślubiny tej pary jako dawny słowiański obrzęd.

Najbezpieczniejszy wniosek jest więc taki: Leli i Łado należą do obszaru spornego. Dla współczesnych rodzimowierców mogą być ważnymi postaciami religijnymi i symbolicznymi. Dla historyka pozostają jednak problematycznymi imionami z pogranicza folkloru, kronikarskiej interpretacji i nowoczesnej rekonstrukcji.

To nie musi być zarzut wobec rodzimowierców

Warto to powiedzieć jasno: rekonstrukcja nie jest fałszerstwem. Współczesne wspólnoty religijne mają prawo tworzyć własne obrzędy, symbole i święta. Mogą łączyć źródła, folklor, intuicję duchową i praktykę wspólnotową. Tak działa wiele żywych tradycji.

Problem zaczyna się dopiero wtedy, gdy rekonstrukcję przedstawia się jako pewny fakt historyczny. „Boskie Zaślubiny Leli i Łado” mogą być współczesnym świętem rodzimowierczym. Nie powinny być jednak opisywane bez zastrzeżeń jako dobrze poświadczony obrzęd dawnych Słowian.

W tej sprawie lepiej zachować prosty podział. Religijnie: współczesna wspólnota może tak świętować. Historycznie: dowodów na starosłowiański kult boskiej pary Leli i Łado brakuje.

Źródła:

  • Aleksander Brückner, „Mitologia słowiańska i polska”, PWN, Warszawa 1985.
  • Aleksander Gieysztor, „Mitologia Słowian”, wyd. WUW, Warszawa 2006.
  • Michał Łuczyński, „Bogowie dawnych Słowian. Studium onomastyczne”, Kieleckie Towarzystwo Naukowe, Kielce 2020.
  • Piotr Grochowski, „Stado i Kupała w praktykach obrzędowych polskich rodzimowierców. O rewitalizacji źródeł etnograficznych i historycznych”, „Etnolingwistyka. Problemy Języka i Kultury” 32, 2020.
  • Krzysztof Bracha, „Tria ydola Polonorum na Zielone Świątki w dydaktyce kaznodziejskiej Polski późnego średniowiecza”, w: „Sacrum pogańskie – sacrum chrześcijańskie”, Warszawa 2010.
  • Kamil Janicki, „Słowiański panteon. Czym naprawdę jest lista pogańskich bogów czczonych nad Wisłą”, Onet, 2021.
  • Dariusz Andrzej Sikorski, „Religie dawnych Słowian. Przewodnik dla zdezorientowanych”, Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 2018.

Szukaj na blogu