Zielone Świątki. Chrześcijańskie święto z cieniem dawnego Stada
Zielone Świątki są w Kościele pamiątką Zesłania Ducha Świętego, ale w ludowej tradycji długo zachowały znacznie starszy charakter. W zieleni, tańcach, obchodach pól i pasterskich zwyczajach widać ślady dawnego świętowania przełomu wiosny i lata.

Zielone Świątki znamy dziś przede wszystkim jako chrześcijańską Pięćdziesiątnicę, czyli święto Zesłania Ducha Świętego. W kalendarzu kościelnym kończą one okres wielkanocny i przypominają wydarzenie, które tradycja uznaje za symboliczny początek Kościoła. Ale sama polska nazwa mówi coś jeszcze. Nie odsyła do sali wieczernika, lecz do przyrody. Do zieleni, młodych gałęzi, tataraku, pól, bydła i wiosny, która właśnie przechodzi w lato.
To nieprzypadkowe. Na dawnej wsi był to czas szczególny i niepokojący. Zboża rosły, bydło wychodziło na pastwiska, a od pogody i urodzaju zależało życie całej wspólnoty. Dlatego domy, obory, płoty i kapliczki majono zielonymi gałęziami. Do izb wnoszono tatarak. Zieleń miała chronić ludzi, zwierzęta i gospodarstwo. Nie była zwykłą dekoracją. Niosła w sobie znak życia, płodności i zabezpieczenia przed tym, co groźne.
Właśnie tu pojawia się trop dawnego Stada. O tym święcie wiemy niewiele i trzeba mówić o nim ostrożnie. Nie zachował się pełny opis pogańskiego obrzędu, nie mamy też pewności, jak wyglądał w czasach przedchrześcijańskich. Są jednak średniowieczne wzmianki, które pozwalają zobaczyć, że w okolicach Zielonych Świątek odbywały się praktyki uznawane przez duchownych za pozostałość dawnych wierzeń.
Szeroki wybór książek o Słowianach
Najważniejsze są tu dwa źródła. Pierwszym są „Kazania na Zielone Świątki” Łukasza z Wielkiego Koźmina z początku XV wieku. Drugim jest późniejsza relacja Jana Długosza. Prof. Krzysztof Bracha zwrócił uwagę, że u Łukasza pojawia się wzmianka o gromadach ludzi nazywanych „stadami” oraz opis tanecznego korowodu z udziałem dziewcząt z mieczami i chłopców z kijami oraz mieczami. Długosz także łączył nazwę Stado z dorocznym świętowaniem w czasie Zielonych Świątek.
To ważne, bo Stado nie opiera się wyłącznie na jednej późnej i niełatwej relacji kronikarza. Ustalenia Brachy pokazują szerszy problem źródłowy: chrześcijańska Pięćdziesiątnica na ziemiach polskich przykryła czas, który wcześniej mógł mieć własny, wiosenno-letni rytm obrzędowy. Nie chodzi więc o prostą opowieść, że Kościół „wymyślił” Zielone Świątki, by zastąpić jedno konkretne święto. Raczej o długi proces nakładania nowych znaczeń na dawny kalendarz.
Kaznodzieje późnego średniowiecza widzieli w tych praktykach coś podejrzanego. Drażniły ich tańce, krzyki, zabawy, śpiewy i wspominane w źródłach imiona dawnych bóstw. Z ich punktu widzenia święto Ducha Świętego powinno oznaczać skupienie, pojednanie i modlitwę. Tymczasem lud przeżywał ten czas po swojemu: wspólnotowo, cieleśnie, głośno, wśród zieleni, pól, zwierząt i rytuałów ochronnych.

Chrystianizacja nie musiała więc polegać na całkowitym wymazaniu dawnego święta. Znacznie częściej działała subtelniej. Stare gesty pozostawały, ale otrzymywały nowe uzasadnienie. Obchodzenie pól mogło stać się procesją z chorągwiami i modlitwą o urodzaj. Ochronna zieleń mogła pojawić się przy chrześcijańskich obrazach i kapliczkach. Dawne lęki o plony, bydło i dom trwały nadal, tylko coraz częściej wyrażano je językiem Kościoła.
W tym sensie można powiedzieć, że chrześcijaństwo przejęło czas Stada, ale niekoniecznie jego pełną treść. Zamiast dawnego święta płodności i przejścia od wiosny do lata pojawiła się Pięćdziesiątnica. Zamiast rytuałów, które kaznodzieje uznawali za pogańskie, pojawiła się liturgia, procesje, pieśni do Ducha Świętego i błogosławieństwa. Jednak pod tą warstwą długo trwały zwyczaje, których sens był starszy niż kościelny kalendarz.
Dlatego Zielone Świątki są tak ciekawym świętem. Na powierzchni mamy jedno z najważniejszych świąt chrześcijańskich. Pod spodem widać ludową obrzędowość agrarną. Jeszcze głębiej majaczą ślady przedchrześcijańskiego myślenia o świecie, w którym zieleń chroniła dom, ogień oczyszczał, taniec spajał wspólnotę, a przełom pór roku wymagał szczególnej ostrożności.








