Przejdź do treści

„Niech cię piorun trzaśnie” – czy w tym przekleństwie słychać Peruna?

„Niech cię piorun trzaśnie” brzmi jak zwykłe przekleństwo, ale prowadzi nas w bardzo stare rejony języka. Czy naprawdę chowa się w nim Perun? Odpowiedź jest ciekawsza niż proste „tak” albo „nie”.

„Niech cię piorun trzaśnie” – czy w tym przekleństwie słychać Peruna?

Stare słowo w codziennej złości

„Niech cię piorun trzaśnie” to powiedzenie, które zwykle wypowiadamy bez większego namysłu. Coś się zepsuje, silnik nie odpali, komputer zawiesi się w najgorszym momencie i człowiek mruknie pod nosem kilka ostrzejszych słów. A jednak w tym przekleństwie można usłyszeć coś więcej niż tylko złość.

Nie chodzi o to, by uznać je za pogańską formułę zachowaną od czasów dawnych Słowian. To byłoby zbyt proste. Ale „piorun” prowadzi nas do świata, w którym uderzenie z nieba było znakiem siły, grozy, kary i mocy większej od człowieka.

Piorun i Perun

Słowniki etymologiczne łączą „piorun” z prasłowiańskim „perunъ”, oznaczającym grom, piorun albo błyskawicę. Wyraz ten wiąże się z dawnym czasownikiem oznaczającym bicie, uderzanie i rażenie. W tej samej rodzinie znaczeń mieści się imię Peruna, słowiańskiego boga gromu.

Zwykły polski „piorun” i boski Perun stoją więc bardzo blisko siebie. Blisko nie znaczy jednak, że wolno nam powiedzieć: najpierw był bóg, potem zjawisko, a na końcu przekleństwo. Tu sprawa robi się ciekawsza.

Ostrożny Brückner

Aleksander Brückner w „Słowniku etymologicznym języka polskiego” pisał o dawnym bogu-gromowładcy i wiązał go z kręgiem słowiańskim oraz bałtyjskim. Wspominał też ludowe formy „pieron” i „pieroński”, uznając je za starsze od ogólnopolskiego „piorun”, bo zachowujące postać sprzed polskiego przegłosu. Śląski „pieron” nie jest więc tylko barwnym regionalizmem. To ślad starszej warstwy języka.

Perun. Co naprawdę wiemy o słowiańskim gromowładcy?
Perun był bogiem piorunów, burzy, wojowników i przysięgi. Znamy go ze źródeł ruskich, językoznawstwa i folkloru, ale jego obraz wciąż składa się z pewników, hipotez i śladów ukrytych w tradycji.

Brückner był jednak ostrożny. Nie prowadził sprawy prostą drogą od Peruna do dzisiejszego „pioruna”. Podkreślał, że pospolity polski wyraz „piorun” nie ma już znaczenia mitycznego, a wyobrażenie pioruna ścigającego diabły uznawał raczej za mit chrześcijański niż pogański.

Gieysztor i tabu

Inaczej patrzył na to Aleksander Gieysztor w „Mitologii Słowian”. U niego mocniej wybrzmiewa myśl, że dawna nazwa bóstwa mogła zejść z poziomu religii do zwykłego języka. Najpierw byłby więc Perun jako gromowładna postać boska, a dopiero później „piorun” jako nazwa zjawiska atmosferycznego.

CTA Image

Szeroki wybór książek o Słowianach

Sprawdź ceny

To nie jest jedyna możliwa interpretacja, ale dobrze tłumaczy, dlaczego przekleństwa z „piorunem” mogły kiedyś brzmieć ciężej niż dziś. Gdy ktoś mówił „do pioruna”, nie musiał mieć na myśli samej błyskawicy. Mógł odwoływać się do siły, która za nią stoi.

Pomaga tu mechanizm tabu. Anna Krawczyk-Tyrpa w pracy „Tabu w dialektach polskich” opisywała, jak wyrazy związane ze sferą zakazaną, groźną albo nadprzyrodzoną zaczynają działać jako przekleństwa, wyzwiska i formuły ekspresywne. Podobną drogę przeszedł „diabeł”.

Co z tego wynika?

„Niech cię piorun trzaśnie” można więc czytać jako przekleństwo o bardzo starym podłożu. Nie musi być dosłownym wezwaniem Peruna, ale trudno je całkiem od Peruna oderwać. Mamy tu ten sam krąg znaczeń: uderzenie, grom, kara z nieba i siła większa od człowieka.

Najuczciwsza odpowiedź brzmi: nie wiemy, czy w tym powiedzeniu wzywamy Peruna wprost. Prawdopodobnie nie w takim sensie, w jakim dawny człowiek mógł zwracać się do boga gromu. Ale używamy słowa, które należy do tego samego bardzo starego kręgu wyobrażeń.

Nie jest więc tak, że „niech cię piorun trzaśnie” to pewna, zachowana formuła kultowa do Peruna. Można jednak powiedzieć inaczej: w tym przekleństwie zachował się cień dawnej słowiańskiej wyobraźni o gromie, uderzeniu i sile z nieba. A gdzieś na obrzeżach tego cienia stoi Perun.

Szukaj na blogu