Przejdź do treści

Rusalia: słowiańskie święto zmarłych czy rzymska pożyczka?

Nazwa przyszła najpewniej z grecko-rzymskich Rosalii, ale zwyczaje związane z rusałkami wrosły w słowiański kalendarz. Rusalia pokazują, jak trudno oddzielić antyczną pożyczkę, chrześcijański rok liturgiczny i ludowe wyobrażenia o zmarłych.

Rusalia: słowiańskie święto zmarłych czy rzymska pożyczka?

Późna wiosna w dawnym kalendarzu ludowym nie była spokojnym czasem. Przyroda budziła się już na dobre, rosły zboża, zieleniły się drzewa, woda przyciągała ludzi i zwierzęta. Ale właśnie wtedy, w okresie około Zielonych Świątek, w wielu tradycjach pojawiał się też niepokój. To czas graniczny, w którym świat żywych miał stykać się ze światem zmarłych.

W tradycjach wschodniej i części południowej Słowiańszczyzny z takim okresem łączono rusalia oraz rusałki. Problem w tym, że nie jest to prosta opowieść o „prasłowiańskim święcie”, które bez zmian przetrwało od pogaństwa do etnografii XIX wieku. Tu wszystko jest bardziej poplątane: nazwa, obrzęd, kalendarz chrześcijański, folklor i późniejsze literackie wyobrażenia.

Najpewniejszy punkt zaczepienia daje sama nazwa. „Rusalia” i „rusałki” wywodzi się zwykle od grecko-rzymskich Rosalii, czyli święta róż. W świecie rzymskim różami zdobiono groby, a same obchody przypadały w różnych miejscach między początkiem maja a połową lipca, zależnie między innymi od pory kwitnienia. Nie było więc jednej stałej daty, ale powtarzał się motyw kwiatów, zmarłych i pamięci.

Gaik, maik i chodzenie z gaikiem – niszowa tradycja słowiańskiego witania wiosny
Mało kto pisze o samym gaiku jako odrębnym obrzędzie. Najczęściej pojawia się tylko jako dodatek do topienia Marzanny albo przy okazji Zielonych Świątek. A przecież to temat sam w sobie – żywy, ludowy, związany z witaniem wiosny i wprowadzaniem „nowego lata”.

To ważne, bo od razu ustawia sprawę ostrożniej. Aleksander Gieysztor przyjmował pochodzenie nazwy od Rosalii, ale zaznaczał, że droga i czas zapożyczenia pozostają niejasne. Innymi słowy: samo słowo najpewniej przyszło z południa, przez krąg grecko-rzymski i chrześcijański, ale nie rozstrzyga to jeszcze, co działo się z samymi wierzeniami.

Aleksander Brückner patrzył na sprawę bardziej sceptycznie. W jego ujęciu wywód nazwy rusałek z grecko-łacińskich rosaliów był istotnym argumentem przeciwko prostemu uznawaniu ich za dawny, rodzimy element religii Słowian. Ten sceptycyzm warto potraktować poważnie. Brückner wielokrotnie ostrzegał przed dopisywaniem Słowianom bóstw i obrzędów tam, gdzie mamy późne, niepewne albo literacko przetworzone źródła.

Dziady wiosenne i Radunica - zapomniany słowiański obrzęd ku czci przodków
Dziady kojarzymy zwykle z listopadem i Mickiewiczem. To tylko połowa obrazu. Dawni Słowianie obchodzili też wiosenny obrzęd ku czci przodków – na wschodzie zwany Radunicą, w źródłach litewsko-białoruskich dziadami wiosennymi. I patronował im nie Weles, lecz Swarożyc.

Z drugiej strony, sprawy nie zamyka samo pochodzenie nazwy. W folklorze wschodniosłowiańskim rusałki nie są tylko „pożyczonym słowem”. To postacie związane z wodą, śmiercią, seksualnością, niedojrzałością i niebezpiecznym czasem przejścia w roku obrzędowym. W nowszych badaniach, między innymi u Jiříego Dyndy, podkreśla się ich związek z tygodniem po Pięćdziesiątnicy, czyli po Zielonych Świątkach, oraz z wyobrażeniami o zmarłych, którzy nie weszli w zwykły porządek świata.

W tradycji ludowej rusałki bywały duszami dziewcząt zmarłych przed ślubem, topielic albo osób, które odeszły nagle i „nie w porę”. Wyobrażano je sobie jako istoty wodne, leśne lub polne. Miały wychodzić z rzek, jezior i mokradeł, tańczyć na polanach, wabić ludzi, zadawać zagadki, a czasem łaskotać ofiarę aż do śmierci. To obraz dobrze znany z folkloru, ale nie wolno go bezpośrednio przepisywać do czasów przedchrześcijańskich. Materiał, którym dysponujemy, jest znacznie późniejszy.

Wierzenia dawnych Słowian. Od mitu do obrzędu

Niezwykła książka na temat wierzeń, obrzędów i rytuałów Słowian. W co tak naprawdę wierzyli Słowianie nadbałtyccy? Czy pogańskie posągi niszczono rzeczywiście z powodu przekonań religijnych, czy raczej za sprawą politycznej koniunktury? Czym były i jakie znaczenie miały depozyty zakładzinowe i łodzie-groby? Jaką rolę odgrywały ofiary – te składane bogom z pokarmów, jak też umieszczane w fundamentach domostw? Jak obyczaje pogrzebowe łączyły echa obcych wpływów z lokalną tradycją?

Zamów książkę

Równie ostrożnie trzeba mówić o samym „tygodniu rusalnym”. W różnych regionach lokowano go nieco inaczej: przed Zielonymi Świątkami, po nich albo w szerszym okresie około święta Trójcy. W ukraińskiej tradycji Rusalka Week wiązano z czasem po Pięćdziesiątnicy. Według wierzeń rusałki miały wtedy chodzić po ziemi, po polach, lasach i wodach. Dlatego unikano niektórych prac, kąpieli w rzekach czy samotnego chodzenia w miejsca uznawane za niebezpieczne.

A Polska? Tu trzeba postawić wyraźną granicę. „Rusalia” jako nazwa nie zakorzeniły się u nas w taki sposób jak na Wschodzie. Nie znaczy to jednak, że polskie Zielone Świątki były zupełnie odcięte od podobnej symboliki. Przeciwnie, w polskiej tradycji ludowej również był to czas zieleni, odnowy, ochrony domu i gospodarstwa przed złymi mocami. Domy, obejścia, okna i drzwi majono tatarakiem, brzozą i świeżymi gałęziami. Wierzono, że zieleń ma moc ochronną, a sam czas przełomu może przyciągać siły spoza zwykłego porządku.

Święty Jerzy, Radunica i dawne słowiańskie rytuały wiosny
Święty Jerzy, wielkanocna woda i Radunica pokazują, że wiosna w kulturze słowiańskiej była czymś więcej niż porą roku. To był czas budzenia ziemi, ochrony stad i pamięci o zmarłych, a chrześcijaństwo przejęło wiele z tych dawnych znaczeń.

Nie należy jednak pisać, że polskie Zielone Świątki to po prostu „rusalia pod inną nazwą”. To zbyt mocne uproszczenie. Bezpieczniej powiedzieć, że widać tu podobne warstwy wyobrażeń: zieleń, wodę, płodność, ochronę, pamięć o zmarłych i lęk przed tym, co przychodzi z zaświatów. Podobieństwo nie jest jeszcze dowodem na wspólne, jednolite święto.

Jeszcze inny trop prowadzi na Bałkany. Tam z okresem Rusalii wiązane są niektóre obrzędy rumuńskie i bułgarskie, ale i tu łatwo przesadzić. Dobrym przykładem jest Căluș, rumuński rytuał wpisany na listę niematerialnego dziedzictwa UNESCO. Nie jest to „słowiański kobiecy taniec z wiankami”, jak czasem można przeczytać w uproszczonych opisach. To rytuał wykonywany przez męskich tancerzy Călușari, łączony z oczyszczeniem, płodnością, uzdrawianiem i czasem około Pięćdziesiątnicy. Pokazuje raczej, jak szeroko w tej części Europy nakładały się na siebie wiosenne obrzędy, chrześcijański kalendarz i starsze wyobrażenia ludowe.

Co więc zostaje z Rusalii, jeśli zdjąć z nich romantyczną mgłę?

Najuczciwsza odpowiedź brzmi: nazwa jest najpewniej pożyczona, ale ludowy świat, w którym się przyjęła, nie był pusty. Wschodni i południowi Słowianie mieli własne wyobrażenia o zmarłych, wodzie, niebezpiecznych duchach, zieleni i przełomowych momentach roku. Grecko-rzymska nazwa mogła więc przykleić się do zjawisk, które w lokalnych tradycjach już istniały albo przynajmniej miały dla nich gotowe miejsce.

Dlatego Rusalia są tak ciekawe. Nie jako „czyste” prasłowiańskie święto, bo takiej pewności nie mamy. I nie jako zwykła rzymska pożyczka, bo folklor nigdy nie działa tak mechanicznie. To raczej warstwa na warstwie: antyczne Rosalia, chrześcijańska Pięćdziesiątnica, ludowe lęki przed wodą i lasem, pamięć o zmarłych oraz opowieści o młodych kobietach, które nie zdążyły przejść przez pełny cykl życia.

Rusalia nie dają się więc łatwo zamknąć w jednym zdaniu. Są świętem z pogranicza. Trochę rzymskim, trochę bałkańskim, trochę cerkiewnym, trochę wschodniosłowiańskim, a w szerszym sensie także ludowym i europejskim. Może właśnie dlatego przetrwały w wyobraźni tak mocno. Bo mówią o czymś prostym i niepokojącym zarazem: że późną wiosną, gdy wszystko rośnie i kwitnie, człowiek szczególnie mocno pamiętał także o tych, którzy już nie wrócą.

Źródła:

  • Aleksander Brückner, „Mitologia słowiańska”, Wolne Lektury. Brückner omawia między innymi wywód nazwy rusałek z grecko-łacińskich rosaliów i ostrożnie traktuje późniejsze rekonstrukcje słowiańskiej mitologii.
  • Michał Fijałkowski, „Rusałki – słowiańskie ondyny”, „Acta Philologica”, 2014. Autor przywołuje ustalenia dotyczące łacińskiego źródłosłowu nazwy oraz uwagę Gieysztora, że droga i czas zapożyczenia pozostają zagadką.
  • Jiří Dynda, „Rusalki: Anthropology of Time, Death, and Sexuality in Slavic Folklore”, „Studia Mythologica Slavica”, 2017. Artykuł omawia rusałki jako postacie związane z wodą, śmiercią, seksualnością i cyklem roku liturgicznego, szczególnie z tygodniem po Pięćdziesiątnicy.
  • „Rosalia”, Oxford Classical Dictionary. Hasło wskazuje, że rzymskie święta róż występowały w różnych terminach od początku maja do połowy lipca i były związane między innymi ze zwyczajem zdobienia grobów kwiatami.
  • Muzeum Wsi Radomskiej, „Ozdobić dom na Zielone Świątki”. Materiał opisuje polskie zwyczaje majenia domów, izb i obejść tatarakiem oraz zielonymi gałązkami.
  • Dzieje.pl, „Zielone Świątki początkiem lata w tradycji ludowej”. Tekst omawia ludową symbolikę Zielonych Świątek, ochronną rolę zieleni oraz wątek złych duchów i zmarłych.
  • UNESCO, „Căluş ritual”. Oficjalny opis rytuału Căluș jako rumuńskiego obrzędu wykonywanego przez męskich tancerzy Călușari.

Szukaj na blogu